W reakcji na doniesienia „Parkietu” o możliwym przejęciu Emperii przez Eurocash kurs pierwszej ze spółek rośnie w poniedziałkowym handlu o 5 proc., podczas gdy papiery drugiej zwyżkują o symboliczne 1 proc.
W dłuższym horyzoncie to jednak akcjonariusze Eurocash mają powody do zadowolenia. Kurs spółki znajduje się obecnie 69,5 proc powyżej maksimów z poprzedniej hossy, która, notabene, potrwała prawie rok dłużej niż na szerokim rynku, bo do maja 2008 r. Tylko od początku roku kurs spółki wzrósł o 44 proc. w porównaniu ze skromnym, 8,5 proc. zarobkiem na papierach Emperii.
Uwagę zwracają ogromne różnice w wycenie obu przedsiębiorstw. Za złotówkę zysku za cztery ostatnie kwartały płaci się aż 27 złotych w przypadku Eurocashu i bardziej „rozsądne” 18 złotych w przypadku Emperii. Znacznie większa jest jednak dysproporcja jeśli chodzi o wskaźnik cena/wartość księgowa. Ten dla pierwszej z firm sięga 8,1, podczas gdy dla drugiej jest to skromne 1,5.
Znaczące różnice w wycenie wydają się być w dużej części uzasadnione. Rentowność kapitałów własnych Eurocash to aż 29,9 proc., podczas gdy ROE dla Emperii to jedyne 8,4 proc. Lepszą ocenę papierów pierwszej ze spółek potwierdza 24,4 – proc. wzrost zysku netto za pierwsze półrocze. Zyski netto Emperii wzrosły w tym czasie o jedyne 2,5 proc.
Eurocash korzysta na posiadanej pozycji lidera rynkowego, którą daje dominująca pozycja na rynku hurtowego handlu artykułami szybko zbywalnymi oraz franszyzowa sieć 3700 sklepów abc. Dodatkowo, przy nowej emisji akcji i zakończonym sukcesem przejęciu wycenianej na 1,5 – krotność wartości księgowej Emperii wyśrubowany do granic wskaźnik cena/wartość księgowa Eurocashu zostałby sprowadzony do bardziej rozsądnych poziomów.

Tej optymistycznej
interpretacji nie potwierdza jednak analiza techniczna wykresu spółki, która
pokazuje, że latem tego roku notowania dostały mocnej zadyszki. Po tym, jak kurs
dotarł do górnego ograniczenia kanału wzrostowego, opisującego notowania z
ostatnich 5,5 roku, byki straciły inicjatywę i nie zdołały obronić linii 1,5 –
rocznego trendu wzrostowego.

Po tak dynamicznych
kilkunastomiesięcznych wzrostach najbardziej prawdopodobnym scenariuszem wydaje
się przejście rynku w trend boczny. O zagrożeniu większą przeceną świadczyć
będzie mogło przełamanie psychologicznego wsparcia na poziomie 20,00 zł, gdzie
na przełomie wiosny i lata byki kilkukrotnie zdołały przejąć od niedźwiedzi
inicjatywę.
Z kolei o ewentualnym powrocie byków do formy świadczyłyby powrót powyżej przełamanej linii trendu wzrostowego (obecnie 23,30 zł) oraz górnego ograniczenie kanału wzrostowego (obecnie 24,45 zł).
Aby skorzystać z narzędzia do analizy technicznej, kliknij tutaj.