Trwająca od prawie dwóch miesięcy wyprzedaż akcji na warszawskim parkiecie jest efektem wystąpienia negatywnych czynników zarówno na świecie, jak i w kraju. Katarzyna Perzak, analityk DM BIG BG, uważa że totalny odwrót inwestorów od rynku akcji obserwowany w Stanach Zjednoczonych i krajach Unii Europejskiej to przede wszystkim efekt spadku zaufania do spółek. Afery księgowe oraz pogarszające się wyniki finansowe w połączeniu z nie najlepszymi perspektywami na przyszłość są głównymi przyczynami kryzysu na tamtejszych giełdach. Na krajowym rynku nie jest jednak lepiej.
— Spadek indeksu WIG 20 o kilkanaście proc. w ciągu kilku sesji nie jest wyłącznie rezultatem informacji płynących z zagranicy. Nerwowość oraz wyprzedaż akcji wywołuje także spowolnienie gospodarcze oraz oczekiwania na słabe wyniki finansowe spółek publicznych w drugim kwartale 2002 r. — uważa Katarzyna Perzak.
Z powodu negatywnego nastawienia inwestorów do rynku akcji, a zwłaszcza ze względu na ucieczkę graczy indywidualnych, spadki w Warszawie potrwają co najmniej do jesieni.
— Po wakacjach na GPW prawdopodobnie dojdzie do odreagowania. Wzrosty rzędu 20-30 proc. będą jednak tylko korektą trendu spadkowego. Poza OFE, które tradycyjnie o tej porze roku wykazują się większą aktywnością, do kupowania akcji mogą niektórych inwestorów skłaniać oczekiwania poprawy sytuacji makroekonomicznej kraju — twierdzi analityk DM BIG BG.
Sytuacja gospodarcza Polski w dużym stopniu znajduje swoje odzwierciedlenie w wynikach finansowych poszczególnych przedsiębiorstw i kursach ich akcji. Swoistego rodzaju barometrem jest tu zwłaszcza branża informatyczna. Reaguje ona na zmiany zachodzące w gospodarce zdecydowanie szybciej niż większość innych sektorów. Również kursy akcji poszczególnych spółek IT ulegają większym wahaniom niż reprezentujące je indeksy. Tymczasem indeks TechWIG od kilkunastu sesji wyznacza nowe historyczne minima.
— Wyniki finansowe spółek informatycznych będą w 2002 r. słabe. Brak zamówień ze strony administracji państwowej, służby zdrowia, wojska czy nawet przedsiębiorstw nie da się zrekompensować aktywnością w innych segmentach rynku — mówi analityk DM BIG BG.
Zdecydowanie najlepiej na tle branży IT radzi sobie Prokom Software. Co ciekawe, to, co było uważane za słabość spółki, decyduje dziś o jej sile. Chodzi oczywiście o realizację dużych kontraktów na rzecz kilku podmiotów, m.in. ZUS, PZU czy TP SA. Stosunkowo dobre notowania na tle innych przedsiębiorstw są w dużej mierze efektem oczekiwań związanych z kontraktem na serwis i aktualizację oprogramowania dla największej krajowej firmy ubezpieczeniowej. Mimo dobrze zdywersyfikowanego portfela, słabiej niż Prokom wypada Computerland. Spółka pokaże wyniki zgodne z oczekiwaniami, co może jednak nie wystarczyć do zatrzymania podaży. Do dwóch liderów branży w najbliższym czasie nie ma za to specjalnych szans dołączyć którakolwiek ze spółek IT notowanych na GPW. Comarch tradycyjnie raz pokazuje dobre wyniki, innym razem złe. Sytuacja ta w dużej mierze wynika z problemów z uplasowaniem produktów zarówno w kraju, jak i na rynkach zagranicznych. Mimo to Comarch na razie nie jest zagrożony utratą płynność. Ryzyko takie istnieje natomiast w przypadku Softbanku — spółka od dłuższego czasu nie podpisała umowy, która istotnie mogłaby zmienić jej wyniki. Co więcej, podejrzewana jest o stosowanie twórczej księgowości.
— Inwestowanie w aktywa internetowe oraz brak ich przeszacowania w połączeniu z nie do końca jasnymi transakcjami prowadzonymi w ramach grupy kapitałowej oraz podejrzeniami o przerzucanie kosztów do podmiotów zależnych są główną przyczyną coraz gorszego postrzegania spółki przez giełdowych graczy – twierdzi specjalistka z DM BIG BG.
Jej zdaniem, Softbank zbyt późno zaczął szukać alternatywnych do bankowego, segmentów działalności. Pozytywnie na wyniki nie może wpływać brak przetargów ogłaszanych przez firmy sektora publicznego, na które powszechnie się oczekuje, zwłaszcza w kontekście wejścia Polski do Unii Europejskiej.