Hryhorij Surkis: Miałem sen, mam mistrzostwa

Adam Sofuł
opublikowano: 2007-04-27 00:00

Hryhorij Surkis na styczniowym kongresie UEFA w Düsseldorfie rzucał się w oczy. Pośród odzianych w wykwintne garnitury działaczy paradował w żółtym sweterku. Wyróżniał się ekstrawagancją. I skutecznością.

C

Cztery lata temu Surkis wymyślił, że do piłkarskich mistrzostw Europy w 2012 dojdzie na Ukrainie. Miał: pieniądze, władzę, umiejętności i determinację. Samodzielnie Ukraina nie miała szans, więc zwrócił się o sojusz do Polski, a gdy rozmowy nie przebiegały po jego myśli — do Rosji. Wielki Sąsiad odpowiedział jednak dumnie, że jeśli zechce takich „igrzysk”, to zorganizuje je bez niczyjej pomocy. No cóż, może kiedyś…

Surkis szybko postarał się o poparcie Aleksandra Kwaśniewskiego i Leonida Kuczmy, z którym był politycznie i biznesowo mocno związany. Po namaszczeniu przez władze, przekonywał, lobbował, namawiał. O wizycie przedstawicieli UEFA na Ukrainie krążą legendy: szampan lał się strumieniami... Ale biznesmena na to stać — na spotkania UEFA lata prywatnym odrzutowcem.

Hryhorij Surkis znany jest z gwałtownego charakteru i uporu — gdy jeden z ukraińskich dzienników napisał kiedyś, że Andrij Szewczenko przeniesie się z Dynama Kijów (Surkis był prezesem tego klubu) do Milanu, pozwał gazetę, a sąd zasądził 1,5 mln dolarów grzywny. Przy okazji zaskarbił sobie wdzięczność władz, bo z rynku zniknęło krytyczne wobec rządzących pismo. Jego talent załatwiacza poskutkował i wtedy, gdy przekonał Bank Światowy do 60 mln dolarów pożyczki — na rozwój ukraińskiego futbolu.

Patrząc na jego zdolności, możemy być spokojni. Jeśli spełnią się obawy pesymistów i organizatorzy nie zdążą ze wszystkimi inwestycjami, to doświadczenie podpowiada, że Surkis to jakoś załatwi.