Sektor usług biznesowych rośnie w Polsce rocznie o 25 proc., a lwia część etatów powstaje w istniejących już centrach, których jest ponad 600. Przykładem jest krakowskie centrum usług HSBC, które powstało w 2007 r. Trwa rekrutacja na ponad 50 stanowisk.

Ostrożny jak bank
— Zaczynaliśmy z 300 pracownikami, a na koniec ubiegłego roku było ich 2200. W 2016 r. zatrudniliśmy kilkaset osób i wygląda na to, że w tym roku będzie podobnie — mówi Magdalena Ujda, menedżer ds. komunikacji HSBC Banku Polska.
Centrum HSBC w Krakowie obsługuje spółki z grupy z 27 krajów w 11 językach i oferuje usługi: IT (infrastruktura informatyczna, systemy i procesy), księgowe, HR i zarządzania projektami. Powstało w 2007 r. i początkowo miało zatrudniać niecałe 400 osób. W 2013 r. miało już 900 pracowników i weszło do Krakowskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.
— Firma otrzymała dotychczas dwa zezwolenia. W ramach każdego obiecała utworzenie 150 miejsc pracy i w obu przypadkach mocno przekroczyła deklaracje: stworzyła łącznie 450 etatów. Idzie jak burza — mówi Krystyna Sadowska z krakowskiej strefy.
Pączkujące centra
Centrum usług HSBC właśnie wprowadziło się do drugiego biura w Krakowie.
— Zadbaliśmy o nową przestrzeń biurową, która będzie odpowiadała potrzebom rosnącego zespołu: dodatkowe piętro w siedzibie centrum usług przy ul. Kapelanka 42A oraz przestrzeń w budynku biurowym przy Galerii Kazimierz, gdzie będzie pracowało 200 osób. Nasze centrum usług będzie działało w tych dwóch miejscach w Krakowie — dodaje Magdalena Ujda.
HSBC na razie zostaje w stolicy Małopolski. — Na razie nie planujemy centrów w innych miastach, ale jesteśmy otwarci na różne opcje w przyszłości — mówi Magdalena Ujda.
Coraz więcej firm otwiera w Polsce kolejne biura. — Od początku 2015 r. w Polsce było blisko 30 reinwestycji firm sektora nowoczesnych usług biznesowych, polegających na utworzeniu nowych centrów w tym samym mieście, jak zrobiły m.in. ABB czy 3M lub — najczęściej — w innych miastach, jak np. Credit Suisse, PwC, UBS, Luxoft, Global Logic, Capgemini, Atos, AMS, GFT, Transcom czy State Street. Można zatem szacować, że nawet 1/5 nowych inwestycji w tym okresie to kolejne centra przedsiębiorstw już obecnych w kraju — komentuje Janusz Górecki, szef działu badawczego ABSL, Związku Liderów Sektora Usług Biznesowych w Polsce.
Pożegnanie z Londynem
Eksperci są przekonani, że wzrost przyspiesza brexit. To powód, dla którego miejsca pod centrum zatrudniające co najmniej 2,5 tys. osób szuka, m.in. w Polsce, JP Morgan. Goldman Sachs zapowiedział w styczniu, że zredukuje o połowę, do 3 tys. osób, liczbę pracowników w londyńskim City. Tysiąc etatów ma trafić — według „Handelsblatta” — do Frankfurtu, a dział back-office — prawdopodobnie do Warszawy.
— Brexit wywołał poruszenie w wielu branżach, także w sektorze usług biznesowych. Od marca tego roku, gdy Wielka Brytania złoży w Brukseli wniosek o wyjściu ze wspólnoty, do marca 2019 r. będą trwały negocjacje. Dla firm oznacza to okres niepewności, bo nie wiadomo do końca, czy i co się zmieni w zasadach świadczenia usług z Wielkiej Brytanii. Przedsiębiorcy niepewności nie lubią i podejmują decyzje za polityków.
Niektórzy decydują o pozostaniu na Wyspach, inni — o przeniesieniu działalności. Firmy, które myślały o nowych projektach, zastanawiają się nad alternatywnymi miejscami. Polska jako stolica europejskiego outsourcingu jest jednym z pierwszych kandydatów — uważa Paweł Tynel, partner w EY.