Światowy gigant kusi 40 funduszami. Na początek. Za 2-3 lata chce być wśród największych graczy oferujących inwestycje za granicą.
HSBC, największy bank w Europie, rozpycha się w Polsce. W październiku ma ruszyć na podbój bankowości. Wcześniej powalczy na rynku funduszy zagranicznych. Zaczyna od mocnego uderzenia: zaoferuje 40 subfunduszy HSBC Global Investment Fund. Lokomotywą mają być fundusze inwestujące w Azji.
— Chcemy przyciągnąć Polaków do inwestowania na rynkach wschodzących, a Azja jest miejscem, które najlepiej znamy, bo stamtąd wywodzi się nasz bank — mówi Heiner Weber, odpowiedzialny za Europę Środkową dyrektor zarządzający w HSBC Investments Deutschland.
Jeszcze niedawno inwestycje poza warszawską giełdą nie wzbudzały entuzjazmu inwestorów. Kilkuletnie wzrosty sprawiły, że zapomnieli, co to ryzyko, a zyski z GPW biły świat na głowę. To się powoli zmienia.
— Rośnie grupa osób chcących zdywersyfikować portfel. Inwestycje na rynkach azjatyckich są dużo lepszym pomysłem niż w naszym regionie, bo giełdy w Pradze i Budapeszcie są mocno powiązane z naszą — mówi Tomasz Publicewicz, analityk Analiz Online.
— Wyniki naszych funduszy są porównywalne z wynikami polskich funduszy akcyjnych — mówi Piotr Klinowski, dyrektor departamentu sprzedaży funduszy inwestycyjnych w HSBC Bank Polska.
Rzeczywiście, aż 11 z funduszy HSBC wypracowało w ciągu roku stopę zwrotu ponad 50 proc., rekordzista — nawet 85,6 proc.
HSBC finalizuje umowy z dystrybutorami. Sieć sprzedaży oparta będzie na bankach, domach maklerskich, doradcach finansowych i towarzystwach ubezpieczeniowych. Nie jest to oferta dla każdego: minimalna pierwsza wpłata to 5 tys. USD. Opłata manipulacyjna wyniesie 5,54 proc., a za zarządzanie 0,5-2,25 proc.
— Aktywa funduszy zagranicznych szacowane są dziś w Polsce na 2,5-3 mld zł, ale ten rynek będzie szybko rósł. Za 2-3 lata chcemy być w trójce największych graczy na tym rynku — mówi Piotr Klinowski.