HSW znów protestuje

Katarzyna Jaźwińska
opublikowano: 06-01-2003, 00:00

Huta Stalowa Wola i szwajcarski Movag nie zgadzają się z rozstrzygnięciem przetargu na transporter. Polska firma złożyła już drugi protest do komisji przetargowej. Jeśli zostanie odrzucony, sprawa może trafić do sądu.

Nie milkną echa protestów po ogłoszeniu w drugiej połowie grudnia przez Ministerstwo Obrony Narodowej (MON) zwycięzcy w przetargu na transporter kołowy. Jeden z przegranych, Huta Stalowa Wola, złożyła już drugi protest przeciwko decyzji komisji przetargowej. Przypomnijmy, że odrzuciła ona pierwszy protest HSW, dotyczący wyboru Wojskowych Zakładów Mechanicznych z Siemianowic Śląskich i fińskiej AMV Patria jako dostawców transportera opancerzonego. HSW miała zastrzeżenia dotyczące możliwości produkcji wieży do wozu przez siemianowicką spółkę.

Huta nadal się nie poddaje. Walczy przecież o kontrakt wart 5 mld zł.

— Złożyliśmy drugi protest — ujawnia Zbigniew Nita, rzecznik prasowy HSW.

Zarzuty są jednak inne.

— Oferty zostały otwarte 12 listopada. Procedura wyboru miała trwać 45 dni, czyli do 27 grudnia. Do tego czasu został wybrany zwycięzca, jednak formalnie umowa nie została z nim podpisana. Uważamy, że w tej sytuacji wszyscy oferenci powinni zostać poproszeni o przedłużenie ważności ofert. Tak się nie stało, co oznacza, że wszystkie złożone propozycje straciły ważność — twierdzi Karina Kowalska, dyrektor Multi-Technologies Group, londyńskiej firmy, która jest doradcą firmy Movag.

Movag to szwajcarska firma, która miała udostępnić HSW licencję na produkcję transportera Piranha III C.

Karina Kowalska mówi, że jeśli tym razem protest zostanie odrzucony, sprawa może trafić do sądu.

— Rozpoczniemy wtedy analizy, czy skierować sprawę do NSA, czy do sądu powszechnego — dodaje dyrektor Kowalska.

Informuje również, że Movag złoży w resorcie obrony pismo, w którym zarzuci wprowadzenie przez ministerstwo w błąd polskiego partnera, czyli HSW.

— W przetargu oczekiwano zaoferowania wozu o ciężarze do 19 ton. Transporter, który wygrał, waży 22 tony. W tej sytuacji zamiast proponować Piranhę III C, być może zaoferowalibyśmy inny wóz — Piranhę IV. Nikt jednak nie poinformował nas, że można oferować także wozy cięższe — twierdzi Karina Kowalska.

— Niezależnie od tego, czy sprawa znajdzie się w sądzie, czy też nie, zamówienia będą realizowane zgodnie z planem. Nie obawiamy się kontroli przetargu. Został przeprowadzony według jasnych i czytelnych kryteriów — mówi Eugeniusz Mleczak, rzecznik MON.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Jaźwińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy