HTL Strefa poszuka zysków w Chinach

Alina Treptow
opublikowano: 2014-01-28 00:00

Producent nakłuwaczy chce zarobić na chińskich cukrzykach, a właściciel, EQT, na nowych projektach. Do wydania ma 1,1 mld EUR.

Cukrzyków w Chinach jest więcej niż mieszkańców Polski. Według szacunków HTL Strefy, światowego na rynku lidera nakłuwaczy bezpiecznych, lancetów personalnych i igieł insulinowych, ponad 40 milionów. Obok takiego potencjału polski producent, od 2009 r. należący do funduszu private equity EQT, nie może przejść obojętnie.

Bartek Trzebiński, szef polskiego biura EQT, zapowiada, że — podobnie jak w 2013 r. — w tym roku HTL Strefa będzie rosła w dwucyfrowym tempie. W 2012 r. jej przychody wyniosły 234 mln zł, a EBITDA 89 mln zł. [FOT. WM]
Bartek Trzebiński, szef polskiego biura EQT, zapowiada, że — podobnie jak w 2013 r. — w tym roku HTL Strefa będzie rosła w dwucyfrowym tempie. W 2012 r. jej przychody wyniosły 234 mln zł, a EBITDA 89 mln zł. [FOT. WM]
None
None

— W Chinach udało się nam zarejestrować nakłuwacze bezpieczne i igły insulinowe, które będą sprzedawane pod naszą marką przez lokalnych dystrybutorów. Sprzedaż pełną parą ruszy w najbliższych miesiącach. Wiążemy z nią duże nadzieje — potencjał Chin jest ogromny — mówi Bartek Trzebiński, szef polskiego biura EQT Partners.

Większe emocje niż ekspansja HTL Strefy w Chinach budzi jednak temat jej sprzedaży. Pod koniec roku minie pięć lat od wejścia funduszu do spółki. EQT się jednak nie spieszy.

— Nie prowadzimy procesu sprzedaży. Ostatnie dwa lata były okresem intensywnych inwestycji, m.in. w nowe produkty i zwiększenie mocy produkcyjnych. Przed wyjściem z HTL chcielibyśmy zobaczyć efekty — mówi Bartek Trzebiński.

HTL Strefa to jedyna spółka funduszu w Polsce, jest jednak szansa, że w tym roku w jego portfelu znajdzie się kolejna. Pomoże w tym nowa strategia EQT. Do niedawna fundusz nie angażował się w projekty poniżej 100 mln EUR, teraz interesują go przedsięwzięcia od 100 mln zł w górę. Może też przejmować mniejszościowe pakiety w spółkach.

— Nadal interesuje nas branża medyczna, choć trzeba przyznać, że po sprzedaży Lux Medu i EMC Instytutu Medycznego wyceny bardzo poszły w górę. Przyglądamy się również szeroko pojętej branży telekomunikacyjnej oraz internetowej. Szukamy również silnych marek konsumpcyjnych i podmiotów mocnych w segmencie usług B2B i B2C — mówi Bartek Trzebiński. Na brak kapitału EQT nie narzeka, właśnie zakończył zbiórkę. W ramach funduszu Mid Market ma do wydania w Azji i Europie Północnej (do której kwalifikuje się Polska) 1,1 mld EUR.

— Mówi się, że trudno na rynku o pieniądze, tymczasem nam udało się zebrać od inwestorów z całego świata więcej niż planowany 1 mld EUR, i to w czasie krótszym niż rok — mówi Bartek Trzebiński.

Wschód wymaga dużo zachodu

HTL Strefa nie jest pierwszą polską spółką, którą skusiła chińska populacja, licząca 1,4 miliarda osób. Wcześniej — po długich korowodach związanych z procedurą rejestracyjną — do Chin udało się wejść Biotonowi, giełdowemu producentowi insuliny. Obecnie przychody spółki z działalności w Państwie Środka wynoszą kilkanaście milionów złotych rocznie.

W najbliższym czasie powinny się zwiększyć, bo Biolek, spółka zależna Biotonu, zarejestrowała tam dwa produkty weterynaryjne. Monika Hałupczak, partner w kancelarii Bartkowiak Wojciechowski Hałupczak Springer, potwierdza, że w przypadku farmacji i medycyny chińskie procedury rejestracyjne są bardzo drobiazgowe i pracochłonne. Narzekają na nie też firmy kosmetyczne, które z tego powodu nie garną się do Chin.

— Mimo trudności zachęcamy polskich przedsiębiorców do ekspansji na chińskim rynku ze względu na jego potencjał — mówi Monika Hałupczak. Na razie jednak chętniej importujemy, niż eksportujemy. W 2012 r. z Polski do Chin wyjechały produkty warte 1,36 mld EUR, a w drugą stronę — dziesięciokrotnie więcej.