Operator z Hongkongu chce rozmawiać z regulatorem. O czym? Nie ujawnia. Analitycy są pewni, że o komórkach.
Kolejny duży teleoperator, azjatycki Hutchison, zapukał do drzwi polskiego regulatora.
— Hutchison chce się spotkać z przedstawicielem urzędu. O czym chce rozmawiać? Jeszcze nie wiem — mówi Witold Graboś, prezes Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty (URTiP).
Analitycy rynku telekomunikacyjnego nie mają wątpliwości: jeśli Hutchison, to z pewnością komórki — ze szczególnym uwzględnieniem UMTS, telefonii mobilnej trzeciej generacji (3G).
Sam Hutchison na pytanie o cel spotkania z URTiP i zainteresowanie polskim rynkiem telefonii komórkowej odpowiada dość mętnie.
— To na razie tylko dziennikarskie spekulacje. Oczywiście firma rozgląda się za różnymi możliwościami osiągnięcia synergii, ale nie wypowiada się o konkretnych projektach, dopóki nie są pewne — powiedział nam Edward Brewster z biura prasowego brytyjskiego Hutchison 3G.
Na początku 2005 r. URTiP planuje ogłoszenie dwóch przetargów na ostatnie wolne częstotliwości dla telefonii komórkowej. Jeden będzie dotyczył technologii UMTS, drugi — GSM 1800 MHz.
Roaming musi być...
Prawdopodobne zainteresowanie Hutchisona polskim rynkiem komórek cieszy analityków, ale nie zmienia ich sceptycznego nastawienia wobec szans wprowadzenia do Polski czwartego gracza. Mówią jednym głosem: jeśli nie będzie roamingu wewnętrznego (możliwości korzystania z istniejącej infrastruktury należącej do obecnych operatorów — przyp. red.), nie ma o czym gadać.
— Moja opinia jest niezmienna. Wprowadzenie na polski rynek nowego gracza będzie bardzo trudne ze względu na roaming wewnętrzny, na który nie zgadzają się obecni operatorzy. Przy takim poziomie penetracji rynku telefonii komórkowej (na koniec III kwartału wynosił on 55 proc.) budowanie nowej ogólnopolskiej sieci nie wchodzi w grę. Zwłaszcza w przypadku kosztownej technologii 3G — mówi Michał Marczak, analityk DI BRE.
Podobnego zdania jest Krzysztof Kaczmarczyk, analityk Deutsche Banku.
— Gdyby nowy operator miał budować własną sieć, miałby szansę zaistnieć na rynku dopiero na początku 2006 r., no, może pod koniec 2005 r. Penetracja sięgnie wówczas 70 proc. Walka o klientów na takim etapie rozwoju rynku musi oznaczać wojnę cenową, a w efekcie spadek rentowności biznesu komórkowego. To z kolei oznaczałoby dla czwartego operatora minimum 10-letnie oczekiwanie na zwrot z inwestycji — uważa Krzysztof Kaczmarczyk.
...ale prędko nie będzie
Według Witolda Grabosia, ze względu na skomplikowaną procedurę określania pozycji rynkowej operatorów można liczyć na ewentualne wprowadzenie obowiązkowego roamingu wewnętrznego pod koniec 2005 r. To wariant optymistyczny.
— Musimy przeprowadzić analizy i konsultacje społeczne i unijne — wyjaśnia regulator.
Procedura badania pozycji operatorów, która poprzedza narzucenie roamingu, rozpocznie się jeszcze w 2004 r. URTiP ma na jej uruchomienie 30 dni od ukazania się rozporządzenia ministra infrastruktury (pojawiło się 25 listopada).