Właściciel Hydrobudowy powściągliwie zareagował na wieści o aresztowaniu prezesa spółki. Jednak utrata prezesa może się odbić na wizerunku firmy.
5 sierpnia rada nadzorcza Hydrobudowy Gdańsk miała się zapoznać z planem rozwoju budowlanej spółki. Tymczasem na trzy miesiące aresztowano Wiesława O., prezesa firmy. Zarzuty dotyczą wyrządzenia spółce szkody (przywłaszczenia mienia wartości 900 tys. zł i usiłowania przywłaszczenia na kwotę 1,3 mln zł).
92 proc. akcji spółki należy do szwedzkiego NCC.
— Czekam na wyjaśnienia prokuratora. Do momentu uzyskania szczegółowych informacji nie będą podejmowane żadne decyzje personalne. Wiele powinno wyjaśnić badanie finansów firmy. Trzeba pamiętać jednak, że o potencjale Hydrobudowy decydują nie pojedyncze osoby, ale cały zespół. Pozycja spółki na rynku jest stabilna — zapewnia Janusz Puzia, prezes NCC Polska.
Dodaje, że w niczym nie zakłóci to prezentacji strategii spółki.
— Nieobecność jednego z członków zarządu nic nie zmieni — utrzymuje Janusz Puzia.
— Prezes z reguły jest wizytówką firmy. W branży budowlanej znajomość rynku jest bardzo istotna. Człowiek, który piastuje długo funkcję, zna miejscowe układy. Ich odbudowanie i zawieszenie negocjowanych kontraktów może trwać długo — ostrzega Michał Sztabler, analityk BM BGŻ.
W ubiegłym tygodniu Wiesław O. w najlepsze planował przyszłość firmy.
— Jest za wcześnie, aby upubliczniać szczegóły. Nacisk położymy na core business, budowę mostów i wiaduktów w związku z planami budowy autostrady A2. Pojawi się też zielone światło dla naszych budów w Libii — mówił wówczas Wiesław O.
Firma ma zapełniony portfel zmówień w około 90 proc.
We wtorek — w dniu aresztowania — kurs Hydrobudowy wzrósł o 1,9 proc., wczoraj pozostał bez zmian. Pierwszy kwartał 2002 spółka zamknęła przychodami 18,8 mln zł i 300 tys. zł zysku netto.