Producent hydrauliki wytypował do przejęcia po jednej firmie z Ukrainy i Białorusi.
Hydrotor ma chrapkę na kupno dwóch spółek za wschodnią granicą. Interesują go zakupy na Białorusi i Ukrainie.
— Jesteśmy już po rozmowach. Czekamy na odpowiedź — mówi Wacław Kropiński, prezes Hydrotoru.
Przedmiotem akwizycji mają być spółki produkcyjne, podobnie jak Hydrotor specjalizujące się w elementach hydraulicznych. Prezes przyznaje jednak, że rozmawia się trudno.
— W tych krajach odbywa się to inaczej niż w Polsce — mówi Wacław Kropiński.
Dlatego ostrożnie szacuje, że transakcje uda się zamknąć w tym roku. Jeśli jednak nie dojdzie do porozumienia z obecnymi właścicielami przejmowanych firm?
— Zależy nam na tamtych rynkach. Dlatego cały czas rozglądamy się za alternatywnymi akwizycjami. Będziemy próbować aż do skutku — zapowiada Wacław Kropiński.
Tym bardziej że nie widzi obecnie zbyt dużej szansy na przejęcie na krajowym rynku. Tu w grę wchodziłaby ewentualnie jakaś mała firma. Na zakupy na Wschodzie Hydrotor zarezerwował, pod postacią gotówki i promes kredytowych, około 10 mln zł.
Prezes zapewnia też, że Hydrotorowi nieźle się wiedzie.
— Biznes idzie dobrze. Czwarty kwartał był niezły jak na okres roku, który tradycyjnie jest najgorszy w branży — twierdzi Wacław Kropiński.
Wyniki grupy mają być lepsze niż rok wcześniej. Wówczas spółka wypracowała na czysto 928 tys. zł.
— Pozytywne trendy nadal się utrzymują — mówi prezes.
Jeśli uda się zrealizować akwizycje, będzie to kolejny impuls do poprawy wyników.