Piętnaście lat temu firma sprzedawała gazowe piecyki. Dziś zapewnia klasie średniej dostęp do luksusu.
Kiedy w latach 80. Tomasz Gutkowski wyjechał do USA, zobaczył tam artykuły codziennego użytku, o jakich się wtedy w Polsce nikomu nie śniło. I zaczął obmyślać biznesplan.
— W amerykańskich domach ludzie stosowali niewielkie piecyki na propan-butan. Uznałem, że mogą się przyjąć także w Polsce — mówi Tomasz Gutkowski, prezes Grupy Grass.
Mądrze — po kolei
Po powrocie do kraju zaczął szukać kontaktów z zagranicznymi producentami armatury do gazu. W 1989 r. otworzył przedstawicielstwo włoskiej korporacji Cavagna Group — nazwał je Grupa Grass. Zaczęło zaopatrywać w urządzenia grzewcze klientów z Polski oraz Rosji i Ukrainy. Wkrótce rynek gazowy już firmie nie wystarczał. Postawiła na dostarczanie Polakom zagranicznych produktów bardzo dobrej jakości.
— Zaczęliśmy od sprzętu gazowego, potem wprowadziliśmy urządzenia grzewcze, następnie klimatyzatory i wentylatory, sprzęt AGD, RTV, turystyczny. Każda branża, w którą wkraczaliśmy, otwierała możliwości w kolejnych segmentach — wyjaśnia Tomasz Gutkowski.
W 2000 r. Grupa Grass poszerzyła ofertę o własne marki. Armatura oraz ceramika sanitarna Imperial i sprzęt AGD, grzewczy, klimatyzacyjny i turystyczny Ravanson okazały się strzałem w dziesiątkę. Ich produkcję firma zleca fabrykom na całym świecie. W ciągu trzech ostatnich lat przychody ze sprzedaży znacząco wzrosły.
— Połowa zysku pochodzi ze sprzedaży artykułów Imperial i Ravanson. Marka Imperial ma prawie 12 proc. rynku branży ceramicznej — mówi prezes Gutkowski.
Rozpięli sieć
Grupa Grass jest też wyłącznym dystrybutorem i importerem takich firm, jak General Electric, DeLonghi, Nardi, Falmec, Coleman i Campingaz. Produkty importowane i własne są w 90 proc. sprzedawane w Polsce, reszta wysyłana jest m.in. do Wielkiej Brytanii, Austrii, Rosji, Czech, Chorwacji, na Słowację, Ukrainę i Węgry. W styczniu wyroby Imperial i Ravanson trafiły do Finlandii i Kanady.
Spośród marek reprezentowanych na polskim rynku zdecydowanie wyróżnia się duński Bang & Olufsen, oferujący sprzęt audio-wideo najwyższej klasy. Współpraca z nim wynika ze strategii Grupy Grass, polegającej na dostarczaniu produktów ekskluzywnych dla grupy klientów z dużym potencjałem — polskiej klasy średniej.
— Jeszcze 15 lat temu taki ruch nie miałby sensu. Na palcach jednej ręki dało się policzyć osoby, które mogły pozwolić sobie na taką markę. Kiedy jednak w 2002 r. pojawiła się możliwość pozyskania partnera, nie wahałem się ani chwili — opowiada Tomasz Gutkowski.
Menedżerowie, lekarze, prawnicy — to oni są najczęstszymi bywalcami salonów Bang & Olufsen. I tak jak w siłę rośnie rodzima klasa średnia, tak wzrasta liczba firmowych sklepów.
— Do tego w Katowicach pod koniec listopada dołączył salon w Warszawie. Na początku tego roku otworzyliśmy kolejny — w Poznaniu. I na pewno na tym nie poprzestaniemy — uśmiecha się prezes Gutkowski.
Przez ostatnich parę miesięcy Grupa Grass wprowadziła też nowe produkty marki Imperial. Teraz rusza z ich sprzedażą w Austrii, Rumunii, Bośni i Hercegowinie, Słowenii, Szwecji i Rosji. Planuje także rozbudowę zaplecza logistyczno-magazynowego o 5 tys. mkw.



