I po reformie

Adam Sofuł
opublikowano: 2008-09-08 00:00

System emerytalny w Polsce będzie przypominał strategię przyjętą przez Henry’ego Forda: możesz dowolnie wybrać rodzaj świadczenia, pod warunkiem że będzie to emerytura dożywotnia, bez prawa do dziedziczenia. Resort pracy uzasadnia brak wyboru tym, że np. emerytury małżeńskie byłyby niższe. W związku z tym, aby obywatel sobie przypadkiem nie zaszkodził i nie wybrał niższego świadczenia, zostanie takiej pokusy pozbawiony. Ze świetlistych założeń, jakie przed dekadą prezentowali twórcy reformy emerytalnej, pozostało niewiele.

Fałszywie brzmią też dzisiejsze zarzuty opozycji pod adresem proponowanych obecnie przez koalicję PO-PSL rozwiązań. Od dziesięciu lat było wiadomo, że reforma emerytalna powinna być dokończona. PiS miało dwa lata aby wdrożyć rozwiązania, które dziś zgłasza jako poprawki. Wcześniej SLD zmarnował cztery lata. Krokodyle łzy opozycji nad niedolą przyszłych emerytów są nieprzyzwoite, bo dziś na dyskusje czasu już nie ma. Pierwsze emerytury według nowych zasad zostaną wypłacone w przyszłym roku (o czym, przypomnijmy jeszcze raz, było wiadomo od dziesięciu lat). Ten brak czasu jest dla obecnej ekipy wygodnym pretekstem, by pójść po linii najmniejszego oporu. Podnoszenie kwestii, że możliwość wyboru świadczenia skomplikowałaby system i podniosła koszty jego funkcjonowania średnio wytrzymuje krytykę, jeśli wziąć pod uwagę to, że prowizje funduszy emerytalnych są znacznie wyższe niż np. funduszy inwestycyjnych, a zakłady emerytalne, które wypłacą świadczenia z drugiego filara, nie będą musiały ich waloryzować.

Jednym z założeń reformy emerytalnej sprzed dziesięciu lat było wyrobienie w społeczeństwie nawyku oszczędności, indywidualnej zapobiegliwości. Przewrotnie można stwierdzić, że rząd realizuje tę zasadę, wysyłając jasny sygnał: nie wierzcie w obietnice polityków, nic dobrego z nich nie wyniknie. Jeżeli chcecie godnie żyć na emeryturze, zatroszcie się o to sami. I ta gorzka lekcja to chyba jedyny pozytyw omawianych w Sejmie projektów emerytalnych.