IATA radzi Polsce poprawić przepisy

opublikowano: 17-09-2019, 22:00

Albo transport lotniczy dołoży w 2037 r. do PKB 7,2 mld EUR, albo ubędzie w nim 40 tys. etatów.

Jeśli prawo lotnicze się nie zmieni, w 2037 r. w Polsce będzie 23 mln pasażerów, sektor będzie odpowiadał za 4,9 mld EUR PKB i będzie w nim pracowało 96,7 tys. osób, czyli o 40 tys. mniej niż w 2017 r. — przewidują eksperci IATA. Wprowadzenie zmian pozwoli zrealizować scenariusz optymistyczny, który zakłada 34 mln pasażerów, 7,2 mld EUR wkładu do PKB oraz 144,8 tys. zatrudnionych. Dziś pod względem konkurencyjności przepisów transportu lotniczego Polska ma 5,4 pkt na 10 możliwych przy średniej dla regionu 5,8 pkt. Opracowany przez IATA wskaźnik pokazuje, jak sektor wpływa na gospodarkę — w 2017 r. odpowiadał w Polsce za 4 mld EUR, czyli 0,9 proc. PKB, i dawał zatrudnienie 136 tys. osób.

Na wynik składa się pięć kategorii, a w czterech z nich Polska wypada poniżej średniej dla regionu: ułatwień dla pasażerów, ułatwień dla transportu cargo, zarządzania łańcuchem dostaw oraz otoczenia prawnego.Lepiej od innych, ale wciąż słabo wypada w kategorii infrastruktury. Ułatwienia dla pasażerów, w których pod uwagę brana jest m.in. konieczność posiadania wiz czy procedury kontroli granicznej, to najsłabszy punkt Polski. Brakuje systemów automatycznej kontroli granicznej czy zaawansowanej informacji dla pasażerów. Chociaż ułatwienia dla transportu cargo również są w Polsce poniżej średniej, to ostatnio wiele się tu zmieniło na plus, np. przyspieszył przepływ towarów przez granice.

Eksperci IATA wskazują jednak na konieczność wprowadzenia e-przewozów, w których nie stosuje się dokumentacji papierowej. Także w infrastrukturze potrzebna jest poprawa — dostępna pojemność pasów startowych i terminali jest niewielka, natomiast system przyznawania slotów jest zgodny ze światowymi standardami. Zarządzanie łańcuchem dostaw, czyli usługi dla linii lotniczych, to kolejna słabość Polski — rosną opłaty, co podwyższa koszty podróży lotniczych do i z Polski.

— Gdybyśmy się pokusili o wprowadzenie tzw. zwinnych rozwiązań w zarządzaniu i legislacji, jesteśmy w stanie rozwinąć branżę lotniczą, która — jak mało która — ma duży wpływ na PKB. Nie chodzi tylko o rozwój lotnisk i transportu lotniczego, ale działalność obsługową, w tym MRO, czyli utrzymanie i naprawy samolotów, szkolenia lotnicze, które np. łódzka szkoła Bartolini Air robi dla Ryanaira, czy transport małymi samolotami. Legislatorzy, banki czy Polski Fundusz Rozwoju mają spore pole do popisu. De facto jednak Polska nie ma strategii lotniczej. Ostatni dokument strategiczny pochodzi z 2007 r. Nowy ma powstać na przełomie tego i przyszłego roku — mówi Sebastian Gościniarek, partner w BBSG.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk, Marek Druś

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy