IBnGR: Nie ma programu reform

Lesław Kretowicz
13-05-2003, 00:00

Zdaniem Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, rząd zaniechał reformy finansów publicznych. Grozi to 52 mld zł deficytu budżetowego w 2004 r., czyli przekroczeniem granicy 6 proc. w relacji do PKB. Oddala się więc szansa na szybkie przyjęcie euro.

W ocenie eksperów Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową (IBnGR) najważniejszym wydarzeniem gospodarczym w I kwartale 2003 r. był brak faktów o stworzeniu programu naprawy finansów państwa. Propozycje ministrów Grzegorza Kołodki i Jerzego Hausnera nie są receptą na kłopoty polskiej gospodarki.

— Obecnie proponowane reformy nie dadzą perspektyw wzrostu o 5-6 proc. PKB rocznie, co najwyżej zdynamizują gospodarkę do 2-3 proc. PKB rocznie. Nie ograniczają nacisku fiskalnego, wydatków budżetowych oraz kosztów pracy, nie reformują również prawa — wylicza Wojciech Misiąg, ekspert IBnGR.

Instytut uważa, że w celu spełnienia w 2007 r. kryteriów z Maastricht należałoby od 2004 r. ograniczyć wydatki o 14 mld zł rocznie. W tej sytuacji optymistyczną datą wejścia do strefy euro jest rok 2008, pesymistyczną zaś to rok 2009 lub 2010.

Zdaniem IBnGR, źle się dzieje także z budżetem państwa. Choć jego wykonanie nie jest zagrożone, to niepokoi wzrost deficytu. W tym roku przekroczy on 5,5 proc. PKB, a potem będzie jeszcze gorzej.

— Jeżeli nie zostanie wdrożona reforma finansów publicznych, deficyt budżetu państwa w 2004 r. przekroczy 52 mld zł, czyli 6 proc. PKB. Problemem jest także zaniechanie prywatyzacji, uzupełnienie luki w dochodach zmusi rząd do dodatkowych emisji papierów skarbowych — twierdzi Wojciech Misiąg.

Według eksperta instytutu, niepokojące jest także wypychanie długu publicznego do samorządów poprzez zmniejszanie dotacji centralnych. Zmusza to jednostki samorządu terytorialnego do zadłużania się na wolnym rynku oraz do ograniczania wydatków, głównie inwestycyjnych. Taka sytuacja jest niebezpieczna w kontekście wejścia Polski do Unii Europejskiej i absorbcji środków strukturalnych.

— Składka członkowska do kasy UE jest sztywna, natomiast transfery do poszczególnych krajów mają jedynie górne limity. W najczarniejszym scenariuszu, przy braku możliwości współfinansowania projektów, możemy z unijnej kasy nie otrzymać nawet 1 eur — ostrzega ekspert IBnGR.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Lesław Kretowicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / IBnGR: Nie ma programu reform