IBnGR: nie ma szans na szybki wzrost PKB

Marek Knitter
opublikowano: 2003-07-24 00:00

Słaba atrakcyjność inwestycyjna Polski powoduje, że na szybki wzrost gospodarczy nie możemy liczyć — ocenia IBnGR. A nakłady na inwestycje wciąż rosną bardzo wolno, głównie za sprawą szumu informacyjnego wokół budżetu i programu naprawy finansów publicznych.

Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową (IBnGR) ocenia, że do pozytywnych zjawisk w polskiej gospodarce zaliczyć można jedynie stabilną inflację, wysoką dynamikę eksportu i znaczącą poprawę koniunktury w przemyśle. Jednak brak konkretnych działań dotyczących reformy finansów publicznych oraz niekończące się dyskusje na temat podatków negatywnie odbierane są przez rynki finansowe. To z kolei wpłynie negatywnie na inwestycje i szybszy wzrost gospodarczy, a więc i na spadek stopy bezrobocia.

Zdaniem Krystyny Strzały z IBnGR, majowy spadek bezrobocia mógłby być znacznie większy.

— Do końca roku stopa bezrobocia się zwiększy. Nie widać szans, by miało być inaczej, i by gospodarka generowała nowe miejsca pracy — uważa Krystyna Strzała.

Mimo iż stopa bezrobocia na koniec maja spadła do 17,8 proc., to i tak w porównaniu z rokiem ubiegłym mamy około 45 tys. więcej osób bez pracy. Z tej perspektywy nie widać znaczących zmian.

— Przewidujemy ponowny wzrost stopy bezrobocia na koniec roku do poziomu 18,6 proc. ludności aktywnej zawodowo — dodaje specjalistka IBnGR.

Analitycy IBnGR zastanawiają się też, czy rząd nie powinien już zastanowić się nad korektą zamierzeń budżetowych. W tym roku np. przychody z prywatyzacji mają przynieść 7,4 mld zł. Po pierwszym półroczu wykonanie planu wynosi 16 proc.

— Niskie wpływy z prywatyzacji, a także brak konkretów dotyczący reformy finansów publicznych, jak i brak jasnych sygnałów, jak ostatecznie ma być wyliczany deficyt nie sprzyjają większemu wzrostowi inwestycji. Przedsiębiorcy odczuwają brak stabilizacji zarówno politycznej jak i prawnej — podkreśla Krystyna Strzała.

Dlatego — jej zdaniem — z ogłoszeniem początku trwałego wzrostu gospodarczego należy poczekać — najlepiej do końca trzeciego kwartału.

— Jeśli produkcja przemysłowa nie spadnie zbyt mocno, a zaczną rosnąć inwestycje, to wtedy będzie można mówić o trwałej poprawie sytuacji gospodarczej w Polsce — ocenia ekspertka IBnGR.

Pod warunkiem jednak, że rząd przedstawi wiarygodny projekt budżetu na 2004 r. oraz ostatecznie zdecyduje się na niższy deficyt.

— Przy obecnych założeniach dotyczących deficytu trudniej będzie uzyskać wyższy wzrost gospodarczy. W naszej ocenie wzrost gospodarczy wyższy niż 5 proc. w najbliższych latach jest raczej mało realny — dodaje Maciej Grabowski z IBnGR.

Według specjalistów z IBnGR, dalsze redukcje stóp procentowych dla pobudzenia akcji kredytowych w bankach komercyjnych nie mają większego sensu. Instytucje finansowe w coraz mniejszym zakresie reagują na kolejne cięcia.

— Nie spodziewamy się dalszych obniżek stóp procentowych. Uważamy, że rada zdecyduje się obniżyć stopę rezerwy obowiązkowej. W tej sytuacji jest szansa na zmniejszenie różnicy pomiędzy oprocentowaniami depozytów i kredytów — mówi Maciej Grabowski.