Nowelizacja prawa wodnego przyśpiesza. Wczoraj dokument przeszedł pierwsze czytanie i trafił z poprawkami do komisji ochrony środowiska, zasobów naturalnych i leśnictwa.
— W ciągu półtora miesiąca powinien wrócić do Sejmu na drugie czytanie — mówi Arkadiusz Litwiński, poseł PO i członek podkomisji zajmującej się prawem wodnym.
Przewiduje, że największe dyskusje wzbudzi konieczność przeprowadzenia inwestycji w oczyszczalnie ścieków. Szacować można, że w 10 lat zmodernizowanych zostanie ok. 300 oczyszczalni ścieków, co będzie kosztować ponad 900 mln zł.
— Samorządy obawiają się tych wydatków, ale będą przecież mogły sięgać po pieniądze unijne — podkreśla Arkadiusz Litwiński.
O pieniądzach unijnych mówił też w Sejmie Stanisław Gawłowski, wiceminister środowiska. Uspokajał, że samorządy mogą liczyć na pożyczki i dotacje m.in. Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska. Do tego w perspektywie finansowej UE na lata 2014-20 na cele związane z gospodarką ściekową przeznaczonychzostanie ponad 2 mld EUR. Nowelizacja zmienia też warunki funkcjonowania energetyki i rolnictwa, ale raczej pod względem formalnym, a nie finansowym. Wprowadza bowiem m.in. obowiązkową opłatę dla przemysłu energetycznego za korzystanie z rzek. Firmy zapewniają jednak, że to zmiana raczej księgowa, bo ostatecznie koszty będą na poziomie zbliżonym do dzisiejszego (już dziś firmy płacą np. za dzierżawienie od państwa jazów). Prawo wodne jest zmieniane, bo wymagają tego dyrektywy europejskie. Jak wskazuje Stanisław Żelichowski, szef komisji ochrony środowiska, Polska ma w tej kwestii opóźnienie.