Internetowy Dom Maklerski chce za pośrednictwem rosyjskiego biura Broker Credit Service zapewnić polskim inwestorom dostęp do moskiewskich giełd. Gra na wschodnim rynku akcji będzie możliwa już w kwietniu, a jest warta świeczki.
IDM i największe rosyjskie internetowe biuro maklerskiego — Broker Credit Service — podpisały w ubiegłym tygodniu list intencyjny o współpracy. IDM prowadził też rozmowy z przedstawicielami dwóch największych giełd rosyjskich — MICEX i RTS. Efekt to łatwiejszy dostęp do inwestycji na rosyjskim rynku kapitałowym — zarówno dla indywidualnych graczy, jak i instytucji.
— Już w kwietniu nasi klienci będą mogli inwestować na moskiewskich giełdach. Chcemy zapewnić inwestorom dostęp do akcji spółek rosyjskich, kontraktów terminowych oraz wszelkich analiz i rekomendacji ukazujących się na tamtym rynku — zapowiada Grzegorz Leszczyński, prezes Internetowego Biura Maklerskiego.
Twórcy tego przedsięwzięcia podkreślają dużą atrakcyjność rosyjskiego rynku i perspektywy rozwoju, przed jakimi stoi MICEX — główna rosyjska platforma obrotu papierami wartościowymi. Już teraz obroty na tamtejszym rynku akcji sięgają 500 mln USD na sesji. Tymczasem ostatnio na GPW obroty akcjami wynoszą około 100 mln zł (25,44 mln USD).
Główne indeksy rosyjskie ostatnio rosną.
— Na rosyjskim rynku inwestorzy zarabiają ogromne pieniądze. Tylko w tym roku akcje niektórych spółek energetycznych podrożały aż o 150 proc. — podkreśla Grzegorz Leszczyński.
Atrakcyjność rosyjskiego rynku dostrzega także kierownictwo GPW.
— Obecnie analizujemy projekt umożliwiający współpracę z moskiewską giełdą MICEX. Jeśli uda się nam go zrealizować, może to być bardzo ciekawe przedsięwzięcie — ocenia Ryszard Czerniawski, wiceprezes GPW.
Na razie współpraca obu giełd ograniczyła się do podpisania memorandum. Porozumienie między GPW a MICEX ma zapewnić m.in. wymianę informacji i doświadczeń dotyczących oferty produktowej giełd, funkcjonowania obu rynków, a także ich promocji.
Także specjaliści z rynku kapitałowego podkreślają, że warto być obecnym na rosyjskim rynku.
— Na pewno należy tam być. Na rosyjskich giełdach są już obecni najwięksi gracze ze Stanów Zjednoczonych oraz Unii Europejskiej. Ten rynek powinien nadal się rozwijać i może stać się jednym z najbardziej liczących się w Europie. Jednak na razie polskim inwestorom zalecałbym ostrożność — uważa Rafał Gębicki, dyrektor inwestycyjny WestLB Panmure.