Idzie nowe w Kaczmarski Group

Martin Kaczmarski, sukcesor rodzinnej firmy, ma ambitny cel — chce ją wprowadzić do ścisłej czołówki prywatnego biznesu

Biznes rodziny Kaczmarskich jest jednym z najbardziej tajemniczych prywatnych przedsięwzięć w kraju, w tym sensie, że bardzo mało o nim wiadomo: nie są publikowane wyniki, właściciele rzadko wypowiadają się publicznie, nie ma ich w mediach (nie licząc panegirycznych artykułów i udziału Macieja Kaczmarskiego w programie Dragon’s Den) ani na listach najbogatszych. Firmę 25 lat temu założyło małżeństwo Małgorzata i Maciej Kaczmarscy. Teraz ich syn, Martin, przejmuje stery. Za cel stawia sobie wprowadzenie rodziny do elity elit polskiego biznesu, by nazwisko Kaczmarski kojarzyło się tak jak Solorz czy Sołowow.

PIERWSZY NA MECIE:
Zobacz więcej

PIERWSZY NA MECIE:

Martin Kaczmarski mówi, że sport nauczył go pokory wobec planowania na przyszłość. Ma jednak duszę „fightera” i zawsze interesuje go walka o najwyższą stawkę. Fot. Marek Wiśniewski

— Chcę wprowadzić firmę na podium najlepszych polskich biznesów, mając świadomość, że drugi na pudle to równocześnie pierwszy przegrany. Nie chcę porównywać się do innych, ale ważny jest benchmark. Potrzebuję wielu, wielu lat pracy, mnóstwa błędów, żeby osiągnąć ten cel, ale nie ma chyba nic złego w tym, że mierzę wysoko. Gdybym szedł na front, mówiąc, że przegram wojnę, walka nie miałaby sensu — mówi Martin Kaczmarski.

Zmiana warty

Proces sukcesji w grupie zaczął się trzy lata temu. W 2015 r. zarejestrowana została spółka Kaczmarski Group z kapitałem 100 tys. zł, której prezesem został 25-letni Martin Kaczmarski. Większościowy udział, 51 proc., objął ojciec — Maciej Kaczmarski.

Reszta przypadła juniorowi. Dzisiaj kapitał grupy wynosi 82,7 mln zł, z czego do Martina Kaczmarskiego należy 69 mln zł, a więc ponad 83 proc.

— Są dwa sposoby przejmowania rodzinnej firmy: stopniowe wchodzenie w biznes, obserwacja, przyuczanie się przez lata albo wejście od razu na głębokąwodę. Wydaje się, że jeśli nie jesteś zdecydowany, żeby kontynuować pracę rodziców, to lata nauki nic nie pomogą. Kiedy ojciec zaproponował mi pracę w firmie, wiedziałem, że nie jest to zwykła praca, ale zobowiązanie wobec dokonań moich rodziców i tego, co sami zbudowali przez 25 lat — mówi Martin Kaczmarski.

Przez trzy lata przyuczał się do nowej roli, podglądając, jak pracują menedżerowiezatrudnieni w grupie (patrz ramka). Angażował się w coraz więcej projektów, zaczął realizować własne pomysły, jak najnowszy produkt grupy: Chroń PESEL. To stały monitoring rynku pod kątem wyłapywania prób wykorzystania ukradzionych, zdobytych nielegalnie danych klienta do wyłudzenia kredytu, pożyczki, telefonu. Premiera produktu, która odbyła się na początku czerwca, to równocześnie chrzest biznesowy nowego prezesa. Rozmowa z „Pulsem Biznesu” to natomiast oficjalny komunikat dla rynku o zmianie pokoleniowej w Kaczmarski Group.

Rodzinny szyld

Nowy szef przede wszystkim zmienia sposób komunikacji i pozycjonowania grupy. Zawiązana trzy lata temu Kaczmarski Group nie jest techniczną spółką holdingową, ale nowym brandem, który ma być znakiem rozpoznawczym całego rodzinnego biznesu. Dzisiaj do rodziny należy siedem spółek i kilka znanych marek (patrz ramka).

— Zawsze był problem, jaką wizytówkę podać — żartuje Martin Kaczmarski, dodając, że nadszedł czas, żeby skonsolidować grupę i ujednolicić komunikację.

Grupa stanowi ciekawy konglomerat usług z zakresu informacji gospodarczej, zarządzania informacją, scoringu i windykacji realizowanej na zlecenie. Mówiąc w skrócie: udostępnia informacje o dłużnikach i pomaga egzekwować długi. Martin Kaczmarski zapewnia, że Kaczmarski Inkaso był i pozostanie serwiserem wierzytelności i nie wejdzie na rynek zakupu długów na własny rachunek. Od dwóch lat ważnym elementem grupy jest firma faktoringowa — NFG.

Prezes chce umocnić pozycję grupy na rynku finansowym i nie wyklucza przejęć. Interesuje go głównie branża finansowa, ale jeśli pojawią się ciekawe okazje, nie odżegnuje się od bardziej egzotycznych zakupów. Ma już zresztą na tym polu ciekawe doświadczenia. W portfelu grupy jest spółka Mikroflor, spółka specjalizująca się w… ekologicznych nawozach dla rolników.

— Produkt wymyślił jeden z naszych pracowników. Nie mógł znaleźć finansowania i przyszedł z pomysłem do nas. Uruchomiliśmy produkcję, mamy dystrybutora i odbiorców. Produkt na tyle dobrze się sprzedaje, że zastanawiamy się nad wyjściem na zagraniczne rynki — mówi Martin Kaczmarski.

W podobny sposób w grupie znalazła się Transparent Data, technologiczna spółka specjalizująca się w analizie danych gospodarczych pozyskiwanych z wielu różnych źródeł. Kaczmarscy uznali, że jej rozwiązania idealnie pasują do profilu grupy i zainwestowali w nią prawie dwa lata temu.

— Możemy sobie pozwolić również na bardziej ryzykowne inwestycje. Wolelibyśmy, żeby były związane z naszą podstawową działalnością, ale w ramach dywersyfikacji biznesu i ryzyka jesteśmy gotowi zainwestować w inne przedsięwzięcia — mówi prezes Martin Kaczmarski.

Podkreśla, że nie mogą to być pomysły na papierze i grupa musi sprawować nad nimi kontrolę. Pouczający jest przykład biznesów, w jakie zdecydował się zainwestować jego ojciec w programie Dragon’s Den: żaden nie przetrwał próby rynku.

— To pokazuje, jak ważne są zarządzanie i egzekucja projektów biznesowych — mówi Martin Kaczmarski.

Ile pieniędzy grupa może wydać na akwizycje? To oczywiście tajemnica — podobnie jak wszystkie inne liczby świadczące o skali i kondycji biznesu rodziny Kaczmarskich.

— Nasza nieobecność w rankingach to skutek świadomej decyzji. Nie pokazujemy wyników i nikt nie wie, jaka jest nasza siła uderzeniowa. To daje nam przewagę — twierdzi Martin Kaczmarski.

Z przedniego siedzenia

W krótszym horyzoncie prezes grupy koncentruje się na rozwijaniu flagowych produktów i biznesów — ChronPESEL.pl i zajmującego się faktoringiem Narodowego Funduszu Gwarancyjnego (NFG).

— Liczę, że ChronPESEL.pl stanie się usługą masową. Rynek jest ogromy, musimy jednak pobudzić świadomość klientów, co wymaga nakładów i czasu. Jestem jednak przekonany, że wobec stale rosnącego zagrożenia kradzieżą danych osobowych jest to niezwykle potrzebna usługa — mówi Martin Kaczmarski.

Biznes NFG, jak twierdzi szef grupy, rozwija się na tyle dobrze, że bliski jest moment decyzji o sposobie dalszego finansowania. Pierwotnie rozważano scenariusz giełdowy, ale na razie wypadł z gry. Martin Kaczmarski nie wyklucza doproszenia do spółki partnera finansowego.

— Spółka jest prawdziwym biznesem, a nie tabelką w Excelu — osiągnęła już próg rentowności, dzięki nakładom poniesionym przez grupę, sięgającym 140 mln zł — mówi Martin Kaczmarski.

Sama Kaczmarski Group finansowania nie potrzebuje, nie planuje wchodzić na giełdę, ani — wbrew informacjom krążącym po rynku — sprzedawać KRD.

— Sprzedaż biznesu byłaby wygodnym rozwiązaniem, ale nie dla mnie. Mamy wiele do pokazania jako Kaczmarski Group. Jak zapewnia, od kiedy przejął stery, to on odpowiada za kierunek. Nie ma kierowania z tylnego siedzenia przez rodziców. Jeśli zaś chodzi o samochodową pasję prezesa, to nie zamierza definitywnie zarzucić jeżdżenia. Będzie się ścigać, ale już tylko w ramach hobby. © Ⓟ

Z fotela na fotel

Tylko 8,1 proc. dzieci przedsiębiorców jest zainteresowanych przejęciem firmy założonej przez rodziców — wynika z badań Instytutu Biznesu Rodzinnego, opublikowanych na początku roku. Jest wśród nich Martin Kaczmarski, dziedzic twórców i właścicieli takich marek jak Kaczmarski Inkasso i Krajowy Rejestr Długów. Przejął stery w grupie, choć jeszcze 4-5 lat temu taki scenariusz wydawał się mało prawdopodobny. Dzisiejszego prezesa interesowały wtedy głównie szybkie samochody. Było to jednak coś więcej niż typowe hobby złotego dziecka bogatej rodziny („bardzo bogatej” — jak sprostował dziennikarza w jednym z wywiadów). Traktował wyścigi bardzo poważnie i miał do nich smykałkę. W 2014 r., w wieku 24 lat, zajął 9. miejsce w rajdzie Paryż — Dakar i został najwyżej sklasyfikowanym debiutantem w historii wyścigu. Następnego Dakaru już nie było. Jesienią Martin Kaczmarski miał wypadek. Podczas rajdu w Maroku złamał kręgosłup szyjny i musiał zawiesić aktywność sportową. Jak się okazało — na dłużej. Oficjalnie szukał formy, nieoficjalnie zaczął się przesiadać z fotela kierowcy na fotel prezesa.

Długi, prawo, nawozy i znane nazwiska

W ubiegłym roku Kaczmarski Inkasso obchodził 25-lecie istnienia. Była to jedna z pierwszych firm windykacyjnych w Polsce. Obecnie związanych jest z nią kilku menedżerów dobrze znanych na rynku — m.in. Adam Łącki (KRD), Paweł Prządka (były prezes PGE Obrót), Michał Paschalis-Jakubowicz (wieloletni członek zarządu Orange’a), Dariusz Szkaradek (dawniej szefa audytu Deloitte’a) i Sławomir Golonka (przed laty w zarządzie PKN Orlen).

Na początku lat 2000, kiedy powstała ustawa o biurach informacji gospodarczej, małżeństwo Kaczmarskich założyło pierwszy z trzech prywatnych BIG-ów — Krajowy Rejestr Długów. Już wymyślenie nazwy i jej skuteczna rejestracja to majstersztyk, ale bez umiejętnego PR-u i pozycjonowania KRD nie stałby się jednym z najlepiej rozpoznawalnych brandów w kraju. Dzisiaj w skład grupy wchodzi 10 biznesów: KRD, Kaczmarski Inkaso, Rzetelna Firma, kancelaria prawna Via Lex, Transparent Data, NFG, getScore, Mikroflor, Sprawdzfirme.pl i ChronPESEL.pl.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Idzie nowe w Kaczmarski Group