Na świecie codziennie na emeryturę przechodzi nawet 10 tys. osób urodzonych w latach 1946-64. A do 2025 r. przedstawiciele pokolenia Y, nazywani również milenialsami, będą stanowić 75 proc. siły roboczej. Nic dziwnego, że stery w firmach coraz częściej przejmują 30-latkowie. A jak im wychodzi rządzenie? Mówiąc delikatnie, dopiero się tego uczą, co pokazują badania Future Workplace and Beyond, w ramach których przeanalizowano opinie ponad 5 tys. pracowników w różnym wieku. 83 proc. respondentów deklaruje, że wśród kadry menedżerskiej ich firm są już igreki, ale tylko 14 proc. twierdzi, że dobrze sprawdzają się na stanowiskach kierowniczych.

— Zmiana pokoleniowa nie zawsze przebiega płynnie. Nasze priorytety, hierarchie wartości zależą m.in. od wieku, stażu, doświadczenia. Gdy młodzi forsują demokratyczny model zarządzania, osoby starsze mogą narzekać, że w firmie brakuje hierarchii i struktur — komentuje Zuzanna Mikołajczyk, dyrektor ds. handlu i marketingu Mikomax Smart Office.
Między mitem a prawdą
Stereotypowy obraz igreka przedstawia roszczeniowego młodzieńca, który nie lubi się przepracować i jest jako pracownik nielojalny. Zdaniem Jakuba Bejnarowicza, szefa CIMA w Europie Środkowo- Wschodniej, taki wizerunek niewiele ma wspólnego z prawdą. Wielu milenialsów — przekonuje — lubi swoją pracę, pod warunkiem że są użyteczni, a nie tylko zmęczeni, produktywni, a nie tylko zajęci, spełnieni, a nie tylko spokojni o swoją zawodową przyszłość.
— Oskarżenia o bezideowość, brak odpowiedzialności można włożyć między bajki. Najnowsze obserwacje, przeprowadzone m.in. przez Deloitte, wskazują, że dla reprezentantów pokolenia Y liczy się poczucie celu, którym może być tworzenie miejsc pracy, kreowanie innowacji czy poprawy sytuacji lokalnej społeczności. Co więcej, chcą być ekspertami w swoich dziedzinach — tłumaczy Jakub Bejnarowicz.
Znakiem rozpoznawczym igreków jest nacisk na ciągły rozwój przez szkolenia i zdobywanie coraz to nowych kwalifikacji i certyfikatów. Stąd się biorą ich ambicje.
— Im więcej człowiek umie i wie, tym mniej ma kompleksów, obaw, wątpliwości. Tym tłumaczę to, że niemal połowa osób należących do pokolenia Y chce zajmować stanowiska kierownicze i wysoko ocenia swoje umiejętności przywódcze — podkreśla dyrektor Bejnarowicz.
Jaki pracownik, taki szef
Czy przyjmując role przełożonych, milenialsi staną się inicjatorami zmian ułatwiających pogodzenie obowiązków zawodowych z pasjami i życiem prywatnym? Czy — przeciwnie — pozostaną przy ośmiogodzinnym dniu pracy wykonywanej w biurze, a nigdy z domu? Według ekspertów, 30-latkowie oczekują pracy przynoszącej satysfakcję i — jako liderzy — takie warunki stwarzają swoim podwładnym, a właściwie współpracownikom (to słowo lepiej wyraża partnerskie relacje, na których igrekom tak bardzo zależy). Zdaniem specjalistów, igreków za dużo kosztowało wywalczenie swobody, by chcieli z niej zrezygnować, pnąc się po szczeblach kariery.