Inwestorzy otrzymali zbyt dużo negatywnych danych z najsilniejszych gospodarek świata. Rano posiadaczy akcji zaskoczyły dane rynku z pracy Wielkiej Brytanii. Wzrost bezrobocia okazał się najszybszy od początku lat 70-tych, a liczba osób bez pracy urosła do 2 mln osób. Dane o polskiej produkcji przemysłowej nie były jednoznaczne. Spadek był niższy od oczekiwanego (14,3 proc. w skali roku wobec prognoz 16,6 proc.). Złą wiadomością był za to znaczący wzrost cen produkcji (PPI). Zamiast oczekiwanych 3,5 proc. r/r było 5,4 proc. To efekt słabego złotego.
Na GPW wciąż brakuje kapitału. Obroty poniżej 750 mln zł świadczą o panującej wysokiej awersji do ryzyka. Zniechęcenie do rynku jest tym większe, im bliżej znajdujemy się tzw. „dnia trzech wiedźm”, czyli sesji na której wygasają kontrakty i opcje. To już w piątek. Niestety, wskaźnik marcowej serii kontraktów spadał wczoraj dużo szybciej od indeksu blue chipów. Pesymizm na rynku futures rośnie, a to nie wróży najlepiej jutrzejszej sesji. Na rynku nie brakuje też obaw o nietrwałość ostatnich wzrostów na Wall Street. Dopóki indeks S&P 500 nie przekroczy silnego oporu przy 800 punktów o większych wzrostach na GPW możemy tylko pomarzyć.
Przed spadkami wśród spółek z indeksu WIG20 ochroniły się jedynie cztery spółki, w tym Polnord i PGNIG. Być może jest to reakcja na informację o trwających negocjacjach polskiego rządu z Katarem na dostawy LNG. Dostawa dotyczy zaopatrzenia terminalu, który powstanie za 5 lat. Chodzi o 2,5 mld metrów szesc. gazu.
Największą kotwicą dla rynku były akcje banków Pekao i PKO BP. Obroty akcjami PKO BP stanowiły 25 proc. wartości całego handlu akcjami. Indeks WIG-Banki kazał się najmocniej spadającym wskaźnikiem naszej giełdy. Na uwagę zasłużyły jednak akcje Unicredit, rosnąc o ponad 16 proc. To reakcja na ogłoszone przez włoski bank informacje o planowanych zwolnieniach w Europie Środkowo-Wschodniej 2 tys. osób. Zarząd ogłosił również, że mimo udanego początku roku, będzie ubiegać się o rządowe wsparcie. Chodzi o 4 mld EUR.
Znów lepiej od indeksu WIG20 zachowały się mniejsze spółki. Wskaźniki mWIG40 i sWIG80 straciły najwięcej w ciągu trwającego kryzysu. Można więc liczyć, że odbicie także powinno być większe.