Im ciszej o łupkach, tym lepiej

Barbara Warpechowska
opublikowano: 2014-05-30 00:00

Bez presji na natychmiastowy sukces firmy mogą spokojniej szukać złóż gazu łupkowego

Najpierw była euforia. Polskie złoża gazu, w zależności od źródła, szacowano na 350-760 mld m sześc., a nawet na 2 bln m sześc. Aby jednak uszczegółowić szacunki, trzeba wykonać kilkaset odwiertów. Potem były zakusy, by inwestorów obłożyć jak najwyższymi podatkami. Skończyło się tym, że z poszukiwań w Polsce wycofały się ExxonMobil, kanadyjski Talisman Energy i amerykański Marathon Oil.

ROZSTRZYGNĄ BADANIA:
 Budowa skał, w których zalega gaz łupkowy, jest w Polsce inna niż w Stanach Zjednoczonych, a ich położenie o wiele głębsze. Dopiero badania, które według zapewnień Macieja Grabowskiego, ministra środowiska, przeprowadzą wspólnie polscy i brytyjscy naukowcy, wykażą, czy eksploatacja polskich złóż jest możliwa i opłacalna. [FOT. TP]
ROZSTRZYGNĄ BADANIA: Budowa skał, w których zalega gaz łupkowy, jest w Polsce inna niż w Stanach Zjednoczonych, a ich położenie o wiele głębsze. Dopiero badania, które według zapewnień Macieja Grabowskiego, ministra środowiska, przeprowadzą wspólnie polscy i brytyjscy naukowcy, wykażą, czy eksploatacja polskich złóż jest możliwa i opłacalna. [FOT. TP]
None
None

Ustawy w parlamencie

Teraz jest szansa, że sytuacja stanie się normalna. Inwestorzy będą wiedzieli, w jakim otoczeniu prawnym przyjdzie im funkcjonować. Rząd w kwietniu skierował do Sejmu nowelizację ustawy Prawo geologiczne i górnicze oraz ustawę o Specjalnym podatku węglowodorowym. Resort środowiska liczy, że pakiet „ustaw łupkowych” powinien być przyjęty przez parlament jeszcze przed wakacjami.

— W projekcie uwzględniono postulaty firm poszukiwawczych — zapewnia Rafał Milan, zastępca dyrektoraDepartamentu Geologii i Koncesji Geologicznych Ministerstwa Środowiska. Polsce udało się też stworzyć koalicję z Wielką Brytanią, państwami Grupy Wyszehradzkiej oraz Bułgarią, Rumunią i Estonią, co pozwoliło zablokować antyłupkowe zakusy ustawodawcze Rady Europejskiej.

— Polscy i brytyjscy naukowcy ocenią możliwości rozwoju przemysłu wydobywczego gazu łupkowego w Polsce ze wszystkimi jego konsekwencjami. Na tej podstawie zostanie przygotowany raport o znaczeniu gazu łupkowego dla Polski i Wielkiej Brytanii — zapowiada Maciej Grabowski, minister środowiska. Raport ma być zaprezentowany m.in. nowym posłom Parlamentu Europejskiego w Brukseli.

Potrzeba lat i odwiertów

Złoża gazu znajdują się głównie na Pomorzu, Lubelszczyźnie oraz Podlasiu i części Mazowsza. Ministerstwo Środowiska wydało ponad 100 koncesji na poszukiwanie gazu niekonwencjonalnego, m.in. dla Chevrona, ConocoPhillips, PGNiG, Lotosu i Orlenu Upstream. Wykonano już 63 odwierty. To za mało, by ocenić zasoby i opłacalność eksploatacji. Największym utrudnieniem okazała się technologia.

Metoda szczelinowania hydraulicznego, która sprawdza się w USA, u nas zawodzi. Gaz w łupkach jest, ale szczeliny szybko się zaciskają i gaz przestaje płynąć. Inny typ skał i dużo głębsze ich położenie (około 3 km) wymagają innej techniki kruszenia i płynu szczelinującego. To wymaga dodatkowych i kosztownych prac. W latach 2008-12 cena gazu w Stanach Zjednoczonych spadła czterokrotnie. To korzyść dla przemysłu i mieszkańców. Tańszy gaz wypiera węgiel i powoduje zarówno spadek cen energii elektrycznej, jak i redukcję emisji CO2 do atmosfery. Rośnie konkurencyjność gospodarki i powstają nowe miejsca pracy. Nim się tak jednak stało, przez dwie dekady trwały poszukiwania.

Gaz łupkowy może zmienić sytuację energetyczną Polski. Ale żeby móc go wydobywać z poszanowaniem interesów wszystkich stron, potrzebne są nowe rozwiązania prawne. Pokażą też, czy wydobycie gazu łupkowego może być dobrym interesem. Poszukiwaniom tego gazu u nas nie służyło wielkie zainteresowanie medialne i polityczne. Zabrakło zrozumienia, że dokumentowanie złóż to żmudna praca, która nie ma momentów przełomowych.

— Przeżyliśmy gorączkę i zapał, a potem rozczarowanie. Z jednej strony jest to wina budowy geologicznej, która nie okazała się tak dobra jak zakładano, ale z drugiej — niezrozumienia, że nie można osiągnąć sukcesu jednym czy dwoma otworami. Dziś już wiemy, że skala rozwoju gazu łupkowego w Polsce nie będzie tak wielka, jak zakładali najwięksi optymiści. Ostatnie lata ostudziły entuzjazm, ale być może w drugą stronę — do przesadnego poziomu — uważa prof. Stanisław Nagy z Wydziału Wiertnictwa, Nafty i Gazu Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie Eksperci wskazują, że wydobycie gazu łupkowego na większą skalę wymaga wielu lat poszukiwań i wielu odwiertów. Może się też okazać, że surowiec kupowany za granicą będzie tańszy niż wydobywany w Polsce.