Impel ma nowy sposób na fiskusa

Magdalena Graniszewska
opublikowano: 19-01-2009, 00:00

Impel to pierwsza spółka, która ze względów podatkowych przeprowadzi skup akcji za pomocą wezwania.

Jak zorganizować buy back i nie złamać przepisów podatkowych

Impel to pierwsza spółka, która ze względów podatkowych przeprowadzi skup akcji za pomocą wezwania.

O dyskusji wokół przepisów podatkowych regulujących skup akcji własnych w celu umorzenia "Puls Biznesu" pisał obszernie w lipcu ubiegłego roku. Nowatorskie podejście do sprawy zaprezentował ostatnio Impel.

Impel wzywa…

Usługowa spółka ogłosiła, że przeprowadzi buy back, ale niestandardowo. W drodze wezwania chce skupić akcje stanowiące do 14,89 proc. udziału w głosach na walnym zgromadzeniu. Potem je umorzy. Skąd pomysł wezwania, zamiast zwykłego skupu akcji z rynku?

Po pierwsze — Impel chce w możliwie krótkim terminie skupić dużo akcji (czyli powyżej 10 proc. głosów), a z ustawy o ofercie wynika, że w takiej sytuacji wezwanie jest konieczne. Po drugie — ważne okazały się właśnie podatki.

— Kwestie podatkowe były analizowane zarówno przez Impel, jak i DI BRE Banku, pośrednika w ogłoszeniu wezwania. W opinii zarządu Impelu ważne jest, że spółka, skupując akcje w drodze wezwania, nie naraża się na odpowiedzialność z tytułu wątpliwości interpretacyjnych co do podatku dochodowego — wyjaśnia Katarzyna Marszałek, dyrektor ds. komunikacji w Impelu.

…by nie było wątpliwości

Z czego wynikają te wątpliwości? Chodzi o niejasności dotyczące tego, jak należy traktować dochód pochodzący ze sprzedaży akcji w celu umorzenia. Z przepisów wynika, że jest traktowany tak jak udział w zyskach przedsiębiorstwa (podobnie jak dywidenda). A z tego wniosek, że spółka występuje przy takiej transakcji jako płatnik, choć podatnikiem jest sprzedający akcje. Spółka ma więc obowiązek obliczyć i odprowadzić do fiskusa odpowiedni podatek.

I tu pojawia się problem, ponieważ firma kupująca akcje bezpośrednio na rynku giełdowym (a tak firmy robią najczęściej) nie jest w stanie odprowadzić takiego podatku, ponieważ sprzedającym jest anonimowy inwestor giełdowy. Nie wiadomo więc, czy w wyniku sprzedaży akcji zaksięgował zysk.

Rozwiązaniem jest m.in. ogłoszenie wezwania. Przy takiej operacji znany jest bowiem sprzedający akcje, łatwo więc odprowadzić obowiązkowy podatek.

Inni wolą pośrednika

Większość spółek przeprowadzających obecnie buy back radzi sobie z przepisami podatkowymi, zatrudniając pośrednika, który kupuje akcje z rynku na własny rachunek, a następnie odsprzedaje je spółce w celu umorzenia. W takiej sytuacji spółka może łatwo odprowadzić obowiązkowy podatek, bo zna sprzedającego. Tak robi np. TVN.

— Mamy umowę z domem maklerskim, który w naszym imieniu skupuje akcje na giełdzie. Raz w tygodniu odkupujemy je od niego, by je potem umorzyć — tłumaczy Dariusz Choryło, dyrektor ds. relacji inwestorskich w TVN.

Tą samą drogą idą TIM i Elektrotim.

— Papiery kupuje dla nas broker. Na koniec całej operacji odkupimy je od niego w jednej transakcji i poinformujemy o tym rynek komunikatem — mówi Andrzej Diakun, prezes Elektrotimu.

Na jakie rozwiązanie zdecydują się Echo i Yawal, które dopiero szykują się do przeprowadzenia buy-backu? Spółki nie podjęły jeszcze decyzji.

— Rozważamy wszystkie opcje: i pośrednika, i wezwanie — mówi Agnieszka Dróżdż, dyrektor ds. relacji inwestorskich Echo Investment.

— Decyzję w tej sprawie podejmiemy do końca stycznia — twierdzi Piotr Knapiński, prezes Yawalu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu