Polska, największy producent węgla w Unii Europejskiej, w ubiegłym roku sprowadziła 5,8 mln ton surowca. Tyle rocznie produkują cztery średniej wielkości śląskie kopalnie. Od 2004 r. import wzrósł aż o 3,4 mln ton. W tym samym czasie wydobycie w naszych zakładach spadło o 11,7 mln ton węgla. Tak wynika z najnowszych danych, do jakich dotarł „PB”.
— Przez wiele lat finansowaliśmy z budżetu zamykanie kopalń, a nie inwestowaliśmy w udostępnianie złóż. Dlatego teraz rośnie import, a spada wydobycie węgla. Rzeczywistość nie znosi próżni — mówi Leon Kurczabiński, główny specjalista ds. analizy rynku w Katowickim Holdingu Węglowym (KHW).
Rosja, USA i reszta świata
Z informacji „PB” wynika, że zdecydowanie rośnie dynamika importu
węgla koksowego. W 2004 r. sprowadziliśmy tylko 0,8 mln ton, a trzy lata później
już prawie 3 mln ton surowca. Po raz pierwszy w historii płynie do nas węgiel
koksowy z USA, wcześniej był sprowadzany od naszych południowych sąsiadów,
głównie z Czech.
Jeśli chodzi o węgiel energetyczny, palmę pierwszeństwa dzierżą Rosjanie. W ubiegłym roku 58 proc. zagranicznych dostaw pochodziło z ich strony. Dodajmy, że w 2007 r. rozpoczęła działalność w naszym kraju Sibirskaja Ugolnaja Energeticzeskaja Kompania (SUEK), największy producent węgla w Rosji (o czym pierwszy informował „PB” 4 czerwca 2007 r.).
— W ubiegłym roku nasz import do Polski wynosił blisko 0,7 mln ton węgla. Plany na ten rok zakładają poziom 0,7-1 mln ton. Spadek wydobycia naturalnie otwiera nam rynek — mówi Piotr Matuszak, prezes SUEK Polska.
Stuknie 7 mln ton
W ocenie
Eugeniusza Postolskiego, wiceministra gospodarki, obniżka wydobycia węgla w 2007
r. prawie o 7 mln ton to rezultat złych decyzji poprzednich władz i zarządów
spółek. Odtwarzanie tzw. frontów wydobywczych potrwa kilka lat.
— Spadek wydobycia w spółkach węglowych był związany z problemami geologiczno-górniczymi. Branża po prostu miała pecha. W tym roku powinno być lepiej — tłumaczy Janusz Olszowski, prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej.
Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki za czasów SLD-PSL, nie jest takim optymistą.
— Fedrunek węgla nadal będzie spadać, bo zmalały
zdolności produkcyjne polskich kopalń. Szacuję, że import sięgnie około 7 mln
ton w 2008 r. — mówi Jerzy Markowski.