Importerzy butów z Azji zarobią więcej

Anna Pronińska
opublikowano: 31-05-2011, 00:00

Spółki obuwnicze na zniesieniu ceł nie zyskają, bo wolą szyć w Europie. Klienci tak, bo ceny spadną.

Wielu krajowym producentom grozi likwidacja — twierdzi ekspert

Spółki obuwnicze na zniesieniu ceł nie zyskają, bo wolą szyć w Europie. Klienci tak, bo ceny spadną.

W maju, po ponad pięciu latach, upłynął termin obowiązywania ceł antydumpingowych nałożonych przez Komisję Europejską na importerów obuwia skórzanego z Chin (wynosiły 16,5 proc.) oraz Wietnamu (10 proc.). Polscy producenci nie są z tego powodu szczęśliwi, ale część krajowych firm może zbić kokosy.

— Z pewnością mogą na tym skorzystać importerzy. Różnica pomiędzy zakupem towaru w Chinach a ceną sprzedaży w Polsce jest duża — uważa Mariusz Babral, wiceprezes Polskiej Izby Przemysłu Skórzanego (PIPS), działającej na rzecz przemysłu skórzanego.

Według niego, w Europie zajmujemy piąte miejsce po Włoszech, Hiszpanii, Portugalii i Rumunii pod względem liczby wytwarzanych butów —ponad 30-40 mln par rocznie. Import też jest duży, bo konsumpcja wynosi 130-140 mln par rocznie.

Według Tomasza Manowca, analityka BM BGŻ, zniesienie ceł istotnie obniży koszty importerów.

— Część zysku, który przyniesie im zmiana przepisów, mogą zatrzymać w swoich spółkach, ale mogą także przełożyć go na konsumentów w postaci obniżki cen butów — uważa Tomasz Manowiec.

Według wiceprezesa PIPS, zniesienie ceł może spowodować spadek cen butów skórzanych. Podobnie uważa przedstawiciel dużej sieci dystrybuującej obuwie.

— Ceny obuwia w Polsce rosną, więc zniesienie ceł może zahamować ten trend albo wręcz sprawić, że ceny spadną. Tak może się stać w naszej firmie. Należy jednak pamiętać o innych czynnikach, które też wpływają na ceny: rosnące w Azji koszty pracy i surowców. Poprawie cen nie służą także wahania walut, zwłaszcza dolara wobec euro — uważa przedstawiciel firmy, chcący zachować anonimowość.

Chińska jakość

Importerzy niechętnie mówią o potencjalnych zyskach, które mogą uzyskać dzięki zniesieniu ceł.

Artur Kazienko, prezes i właściciel Kazara, twierdzi, że z Chin sprowadza głównie torebki i inne akcesoria, a buty w niewielkiej ilości.

— Zlecamy produkcję obuwia w bardzo wielu krajach świata, dlatego zniesienie ceł nie będzie mieć znaczącego wpływu na tegoroczny wynik finansowy Kazara — twierdzi Artur Kazienko.

W podobnym tonie wypowiada się Piotr Nowjalis, wiceprezes i dyrektor finansowy giełdowego NG2, które handluje w sklepach CCC, Quazi i Boti.

— Nie oczekujemy żadnego wpływu likwidacji ceł na działalność grupy NG2. Jesteśmy największym w kraju producentem butów skórzanych, sprzedawanych pod marką Lasocki. Przestawienie kierunków zaopatrzenia i sprowadzanie na masową skalę butów skórzanych z Chin dziś nas nie interesuje. Taką strategię NG2 utrzyma do czasu, gdy będziemy absolutnie pewni, że pochodzące z Dalekiego Wschodu obuwie skórzane daje nam gwarancję stałej wysokiej jakości — mówi Piotr Nowjalis.

Właściciel Kazara nie sądzi, by chińskie obuwie zalało polski rynek.

— Handel się profesjonalizuje. Nie sądzę też, by ceny obuwia zaczęły spadać w konsekwencji zniesienia ceł. W obuwiu z wyższej półki cenowej Chińczycy nie są bowiem doskonali i jakość ich butów nie jest porównywalna z butami z Włoch czy Hiszpanii — uważa Artur Kazienko.

Podobnego zdania jest anonimowy przedstawiciel dużej sieci obuwniczej.

— Może dojść do zalania rynku azjatyckim obuwiem, ale wyłącznie na bazarach, ale też w Polsce, w przeciwieństwie do Turcji, Rumunii czy Ukrainy, ten rodzaj handlu schodzi na dalszy plan. Coraz więcej klientów korzysta z galerii handlowych — uważa przedstawiciel dużej sieci.

Konkurencji importującej buty skórzane z Chin nie boi się też NG2.

— Dla naszych klientów liczy się przede wszystkim jakość. Mają zaufanie do marki i nie będzie łatwo wprowadzić komukolwiek na rynek chińskie obuwie skórzane i odnieść sukces — uważa Piotr Nowjalis.

Chiny to dla NG2 podstawowy kierunek importu obuwia syntetycznego.

— Nie zamierzamy również niczego zmieniać w naszej polityce cenowej — mówi wiceprezes NG2.

Krajowe zmartwienie

Zniesienie ceł negatywnie przełoży się natomiast na polskich producentów.

— Dotychczasowa ochrona branży krajowej była cegiełką, która pozwoliła wielu firmom utrzymać produkcję, bo rentowność tej działalności jest niska — mówi Mariusz Babral.

Jego zdaniem, wiele firm może znaleźć się poza granicą opłacalności i w efekcie zlikwidować produkcję.

W Polsce zarejestrowanych jest kilka tysięcy producentów obuwia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu