Inwestorzy łaskawszym okiem spojrzeli na Dudę i Beef-Sana
Spółki mięsne z głębokiej defensywy przychodzą do ofensywy. Jeszcze kilka tygodni temu kurs lidera branży — PKM Duda — mocno spadał, a na rynku mówiło się o kryzysie. W minionym tygodniu pojawiły się pierwsze sugestie, że Rosjanie mogą wreszcie otworzyć granice przed naszym mięsem. Kursy giełdowych reprezentantów tego sektora ruszyły wyraźnie w górę. Notowania PKM Duda i Beef-Sanu należały do ścisłej czołówki najszybciej rosnących spółek na ostatnich dwóch sesjach.
Rosyjska odsiecz przychodzi w samą porę i dla giełdowych spółek, i dla całej branży. Nadmiar mięsa w Europie, niskie ceny, wysoki kurs złotego zmniejszający opłacalność eksportu — to wszystko nie pozwalało w tym roku w pełni rozwinąć skrzydeł PKM Duda i Beef-Sanowi. Notowania pierwszej spółki w tym roku na sporym minusie (-39 proc.), drugiej — na nieznacznym plusie. Zdaniem analityków, kłopoty europejskich producentów i przetwórców mięsa wydają się przejściowe. Z uwagi na nieatrakcyjne ceny żywca wieprzowego powinno dojść do ograniczenia pogłowia trzody. Konsekwencją będzie silny wzrost cen surowca przy ograniczonej podaży. Byłaby to dobra wiadomość dla firm dbających o budowę zaplecza surowcowego, do których można zaliczyć PKM Duda.
Już dziś widać sygnały, że na rynku mięsa zaczął się wreszcie długo oczekiwany ruch. Czas pokaże czy to przedświąteczna gorączka, czy coś więcej. Napiętą sytuację może rozładować też zniesienie rosyjskiego embarga. Przedstawiciele zakładów mięsnych przyznają, że wysłanie naszego mięsa na wschód pośrednio może zaowocować wyższymi marżami uzyskiwanymi w kraju. Oby, bo w tym roku rewelacji nie było.
Dla PKM Duda przyszły rok może być udany także z innego powodu — zakończenia restrukturyzacji i konsolidacji wyników biznesu rozwijanego na Ukrainie (fermy, zakłady mięsne, uprawy). Zarząd chce, by w trzy lata przychody ukraińskiej grupy dorównały sprzedaży polskiej części spółki. Oznaczałoby to, że przychody koncernu znacznie przekroczą 2 mld zł. Wielkopolska grupa nie wyklucza też kolejnych przejęć.
Beef-San szykuje się do dużego przedsięwzięcia z partnerem holenderskim. Ma to być wspólna spółka, która zajmowałaby się rozbiorem i sprzedażą mięsa w Europie. Beef-San świadczyłby te pierwsze usługi, a zagraniczny partner zajmował się zbytem. Mięsna firma, która pod koniec ubiegłego roku przeszła wielką konsolidację (połączyła się z grupą AJPI, należącą do Lucjana Pilśniaka, głównego udziałowca Beef-Sanu), myśli także o kolejnych przejęciach. Na celowniku ma zakład mięsny oraz producenta dań gotowych.
co dalej
Najpierw zyski
Obie spółki mają dość duże możliwości. Żeby je przekuć na wzrost wyceny muszą zacząć zarabiać znacznie więcej niż w ostatnich kwartałach. Do tego potrzeba poprawy koniunktury w branży. Szanse na to są spore.