Incydent z udziałem Kazimierza Grabka w WFOŚiGW

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 2005-04-13 17:16

Do incydentu z udziałem przedsiębiorcy Kazimierza Grabka, zwanego "królem żelatyny", doszło w środę w siedzibie Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Łodzi. Biznesmen - jak wynika z relacji pracowników funduszu - wtargnął na posiedzenie zarządu WFOŚiGW, a wcześniej popchnął sekretarkę, która nie chciała wpuścić go na posiedzenie.

Do incydentu z udziałem przedsiębiorcy Kazimierza Grabka, zwanego "królem żelatyny", doszło w środę w siedzibie Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Łodzi. Biznesmen - jak wynika z relacji pracowników funduszu - wtargnął na posiedzenie zarządu WFOŚiGW, a wcześniej popchnął sekretarkę, która nie chciała wpuścić go na posiedzenie.

Jak poinformował PAP Przemysław Witkowski z WFOŚiGW, do zdarzenia doszło około południa. Kazimierz Grabek przyszedł do sekretariatu i chciał przedstawić władzom Funduszu pismo z ponownymi propozycjami spłaty zadłużenia.

"Sekretarka powiedział jednak, że jest to niemożliwe, ponieważ trwa właśnie posiedzenie zarządu i stanęła w drzwiach gabinetu. Wtedy - jak wynika z jej relacji - Kazimierz Grabek wziął ją za rękę i popchnął. Wszedł na posiedzenie zarządu; rzucił pismo na stół i wyszedł" - relacjonował Witkowski.

Sekretarka była silnie wzburzona; po godzinie źle się poczuła i wezwano do niej pogotowie. Podano jej leki uspokajające. Kobieta została zwolniona do domu. Po rozmowie z nią - najpóźniej jutro - władze Funduszu rozważą, czy zawiadomić o incydencie policję.

Do chwili nadania tej depeszy PAP nie udało się skontaktować z Grabkiem.

WFOŚiGW w Łodzi skierował do łódzkiego sądu okręgowego pozwy przeciwko Annie i Halinie Grabek - córce i żonie Kazimierza Grabka oraz trzem spółkom, kontrolowanym przez rodzinę Grabków. Firmy te nie spłacały pożyczek zaciągniętych w Funduszu i są mu winne, wraz z odsetkami, ponad 13 mln zł.

Fundusz chce, aby sąd wydał nakaz zapłaty w sprawie pożyczek, które rodzina Grabków zaciągnęła na budowę zakładu utylizacji odpadów poubojowych w Zgierzu, a który w rzeczywistości jest zakładem produkującym żelatynę. Jeśli sąd przychyli się do argumentacji Funduszu, otworzy to drogę do działań komornika.

Według pełnomocnika Funduszu mec. Jarosława Moca, był to "ostatni dzwonek" na skuteczną egzekucję długów. "Przekształcenia własnościowe spółek zależnych od rodziny Grabków mogły doprowadzić do sytuacji, w której żaden z dłużników nie musiałby spłacać zaciągniętych pożyczek" - powiedział PAP we wtorek mecenas.

WFOŚiGW w Łodzi w 2000 r. udzielił dwóch pożyczek - łącznie 9 mln zł - firmie należącej do Anny Grabek, córki Kazimierza Grabka, oraz firmie Konsumprod - związanej z rodziną Grabka - na budowę zakładu utylizacji odpadów poubojowych w Zgierzu.

W marcu 2001 roku sprawą udzielonych pożyczek zajęła się prokuratura, a ówczesnym szefom Funduszu postawione zostały zarzuty niegospodarności.