Spirala spadków na warszawskiej giełdzie rozkręca się coraz mocniej. Posiadaczom akcji zaczynają chwilami puszczać nerwy, czemu nie są w stanie przeciwdziałać nawet dobre wiadomości z rynku. Wczoraj optymistyczną informacją było obniżenie stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej o 50 pkt baz., choć rynek spodziewali się cięcia tylko o 25 pkt. baz. Złoty oczywiście umocnił się, ale nastroje giełdowych graczy poprawiły się tylko na krótko. Już po kilkudziesięciu minutach WIG20 pogłębił dołek sprzed ogłoszenia decyzji RPP.
Na parkiecie robi się naprawdę nieciekawie: po tym, jak we wtorek WIG20 stracił 1,07 proc., kolejny dzień przyniósł 1,83-proc. zjazd. Nie ma jednak co panikować, bo obroty towarzyszące obniżce indeksów nie wskazują na masowy odwrót od akcji. Handel akcjami spółek tworzących WIG20 podsumowano na 303 mln zł, czyli 18 proc. mniej niż poprzedniego dnia. Kontrakty terminowe czerwcowej serii nie przełamały wsparcia i zakończyły dzień na poziomie 1850 pkt. Pozostaje więc jeszcze cień nadziei na zatrzymanie spadku. Przydałaby się dobra sesja w USA, ale początek notowań na Wall Street niestety nastraja pesymistycznie. WIG20 środową sesję zakończył na poziomie 1876,53 pkt. Ostatni raz był w tym rejonie pod koniec stycznia. Od szczytu z 25 lutego wskaźnik koniunktury blue chipów stracił aż 11,5 proc.
We wtorek KGHM był jedyną spółką ze ścisłego grona gigantów, której akcje nie staniały, więc następnego dnia miedziowy kombinat z nawiązką nadrabiał zaległości, przez cały dzień notując najdotkliwszy spadek. Na zamknięciu akcje KGHM spadły o 2,6 proc. W ostatnich minutach dołączyła do niego Telekomunikacja Polska z identyczną stratą. Pozostali giganci nie zostali daleko w tyle. Ponad 2-proc. obniżki stały się udziałem PKO BP i PKN Orlenu, a Pekao zaliczyło 1,9-proc. zjazd.
Zatrzymał się natomiast Softbank, antybohater wtorkowej sesji. W środę chwilami nawet nieznacznie drożał, ale ostatecznie dzień zakończył na poziomie z poprzedniego dnia. Odbił o 1,9 proc. kurs Prokomu. Najlepszy dzień mieli posiadacze akcji Elektrimu, którego kurs dynamicznie ruszył w górę po informacji, że wiedeński sąd arbitrażowy oddalił wszystkie wnioski Deutsche Telekom dotyczące m.in. wznowienia postępowania arbitrażowego. Nieszczególnie wypadł debiut AmRestu. Na otwarciu akcje podrożały jedynie o 2,08 proc., potem zanotowały stratę, by ostatecznie zakończyć pierwszy dzień notowań na poziomie ceny emisyjnej 24 zł.