Czy można zarabiać z Nourielem Roubinim? Ci którzy słuchali go, gdy zapowiadał kryzys finansowy, mogli. Okazuje się, że szanse na zyski są także dziś. Formułę znalazł insidermonkey.com. Uwagę autorów tego bloga przyciągnął fakt, że Roubini pojawia się w mediach niemal wyłącznie w momentach rynkowego załamania i olbrzymiej zmienności. Nawet jak na osobę o pseudonimie Dr. Doom (doktor zagłada) to zaskakujące.
Zjawisko zmierzono tworząc Roubini Sentiment Indicator w oparciu o dane Google Trends (mierzy liczbę konkretnych zapytań w wyszukiwarce). Okazało się, że zbudowany w ten sposób indeks ma wyraźne: negatywną korelację z rynkiem (współczynnik korelacji równy 0,68) i z indeksem zmienności VIX (aż 0,82 współczynnika korelacji). Poniższy wykres wizualnie dowodzi, że śledząc aktywność Roubiniego – przy odpowiedniej strategii – można zarabiać na giełdach w USA.

Nie byłoby w tym może nic dziwnego (media zapraszają znanego „niedźwiedzia” zawsze jak rynek jest w odwrocie, a po każdym spadku następuje przecież odbicie). Magię Roubiniego potwierdza jednak kolejny wykres. Widać na nim, że Roubini Sentiment Indicator działa jako wskaźnik wyprzedzający! Czyli najpierw Roubini straszy, a dopiero potem rośnie niepewność. Statystyczne wyprzedzenie to dwa tygodnie.

Czyżby Dr. Doom naprawdę potrafił hipnotyzować rynki? Sprawdź – następnym razem, gdy zobaczysz wystraszone oczy Roubiniego na pb.pl rozważ zakup akcji!