Indeksy GPW podążają za głównymi giełdami Europy

opublikowano: 2002-11-07 11:16

Czwartkowe notowania na warszawskim parkiecie rozpoczęły się od minimalnych wzrostów indeksów. Sytuację na GPW poprawiły parkiety Europy, gdzie rano przeważał popyt, napędzany wczorajszą redukcją stóp Fedu.

Jednak na giełdach europejskich obroty są niewielkie i indeksy zaczęły tracić, gdyż inwestorzy czekają na decyzję ECB i Banku Anglii. Rynek liczy, że główne banki Europy pójdą śladem Fedu i pomogą ożywić gospodarkę.

Straty w Europie natychmiast przeniosły się na GPW, gdzie poza akcjami Kęt nie widać większej aktywności. Kęty, które nieoczekiwanie znalazły się w centrum uwagi, przekazały bardzo dobre wyniki i prognozy. Był to dobry moment na wyjście z zyskiem ze spółki i wyraźnie ktoś to robi, gdyz obroty przekroczyły 70 mln zł, co stanowi około 60 proc. całości obrotu na GPW.

Poza Kętami niezłe wyniki przekazała część średnich spółek, w tym Dębica i te akcje momentami wykazują tendencje zwyżkową. Jednak nie maja one większego wpływu na indeksy, a blue chipy na razie nie mogą znaleźć kierunku.

Straty nieznacznie odrabia sektor bankowy, który mocno potaniał po publikacji raportu Pekao. Największa spółka giełdowa podtrzymała co prawda swój ambitny cel 1,0 miliarda złotych zysku netto na koniec tego roku, ale bank zawiódł wynikami za trzeci kwartał.

Na plusie utrzymują się KGHM i PKN Orlen. Spółce miedziowej pomaga wzrost cen miedzi, wsparty przez decyzje Fed oraz wypowiedź prezesa koncernu na temat wchodzącej w skład grupy Telefonii Dialog. Strata należącej do Dialogu wzrosła po dziewięciu miesiącach tego roku o 30 proc. wobec wyniku za I półrocze, do 201,5 mln zł, jednak prezes zastrzegł, ze wynik operatora już nie ulegnie pogorszeniu. Zresztą połowa straty to koszty rezerw z tytułu zaległych opłat koncesyjnych. Przychody spółki sięgnęły 264 mln zł i były o ponad 52 proc. wyższe niż po I półroczu. Z kolei PKN Orlen zapowiedział, że chce powiększyć się o część wydobywczą. Będzie szukał takich możliwości przede wszystkim na Wschodzie. Dodatkowo spółce pomagaja rosnące ceny ropy.

Poza nielicznymi wyjątkami na rynku przeważa marazm i wyraźnie widać nastrój wyczekiwania. Fed chwilowo uchronił GPW przed spadkami, jednak wciąż nie ma sygnału do zwyżek, tym bardziej że gracze do przyszłego tygodnia będą czekać na ważne wyniki finansowe.

W środę Fed zredukował stopę federalną aż o 0,5 proc., obniżając ją do 1,25 proc., najniższego poziomu od 40 lat., zastrzegając że w najbliższym czasie nie planuje dalszych obniżek kosztów pieniądza. Decyzja Fed stawia Bank Anglii i Europejski Bank Centralny pod presją, jednak tu redukcja stóp nie jest tak oczywista.

ECB jest bardziej konserwatywny niż Fed i przeciwko redukcji przemawia utrzymująca się inflacja i zagrożony cel inflacyjny. Jednak z drugiej strony kraje dwunastki wciąż maja słabe tempo wzrostu, a ministrowie finansów strefy euro zapewniają, że zastosują się do zasad budżetowych.

Pozostawienie stóp bez zmian pchnie indeksy Europy w dół i w ślad za nimi pójdą indeksy GPW, które na razie pozostają w okolicach wczorajszego zamknięcia. Warszawski rynek nie ma istotnych powodów do chwilowych zwyżek. Gracze czekają na kolejne publikacje wyników finansowych, a dotychczasowe raporty raczej rozczarowały rynek.

Kluczowe dla czwartkowej sesji pozostaną decyzje ECB i Banku Anglii. Na rynek napłyną też ważne dane z rynku pracy w USA, które ostatnio spędzają sen z powiek analitykom: o 14.30 liczba nowo rejestrowanych bezrobotnych i dane o wydajności pracy w trzecim kwartale. Ważne jest aby liczba nowych bezrobotnych nie przekroczyła poziomu 400 tys., tak jak to się dzieje ostatnio. Przekroczenie tego pułapu oznacza stagnację na rynku pracy, a to natychmiast odbija się na nastrojach konsumentów i wydatkach w największej gospodarce świata.

PK