Indeksy GPW zmierzają do styczniowego dołka

(Artur Szymański)
opublikowano: 2005-04-28 17:13

Wyniki I kwartału Telekomunikacji Polskiej, w dalszym ciągu słabnący złoty oraz ujemny początek sesji w USA po danych o dynamice PKB to powody, dla których inwestorzy na GPW woleli akcje sprzedawać. Skutkiem tego jest 1,14-proc. spadek WIG20 na czwartkowej sesji. To już trzecia z rzędu spora strata.

Wyniki I kwartału Telekomunikacji Polskiej, w dalszym ciągu słabnący złoty oraz ujemny początek sesji w USA po danych o dynamice PKB to powody, dla których inwestorzy na GPW woleli akcje sprzedawać. Skutkiem tego jest 1,14-proc. spadek WIG20 na czwartkowej sesji. To już trzecia z rzędu spora strata. Wszystko wskazuje na to, że w najbliższym czasie indeksy zjadą do styczniowego dołka.

Nie zabrakło tym razem emocji na warszawskiej giełdzie. Zwłaszcza interesująca była huśtawka nastrojów obserwowana w pierwszych 90 minutach. W początkowym kwadransie rynek uległ presji akcjonariuszy Telekomunikacji Polskiej, którzy zdecydowaną sprzedażą akcji spółki wyrazili dezaprobatę dla jej wyników w I kwartale. Zysk netto TP był bowiem o prawie 20 proc. niższy niż przed rokiem. To akurat było zgodne z oczekiwaniami analityków, ale wbrew ich prognozom spadła sprzedaż TP. Przychody wyniosły 4,44 mld zł, podczas gdy spodziewano się wzrostu sprzedaży skonsolidowanej do 4,61 mld zł. Nic więc dziwnego, że kurs operatora z miejsca stracił ponad 2 proc. przy wysokich obrotach.

W ślad za tym WIG20 pogłębił środowy dołek, co wyglądało bardzo groźnie. Na szczęście popyt dość szybko zmobilizował siły. Udało się doprowadzić do odbicia i odrobienia strat. Nie starczyło już jednak sił by wyjść ponad kreskę. Tu z kolei niepokojem napawało osłabienie złotego oraz innych walut naszego regionu. Tracący na wartości złoty to oznaka wycofywania się z Polski kapitału zachodniego. Po południu nadeszły złe wiadomości z Ameryki, co ostatecznie podkopało wiarę byków we własne siły. Wstępne dane o dynamice PKB w Stanach Zjednoczonych okazały się sporo gorsze od prognoz, co oczywiście zostało odczytane (słusznie) jako zapowiedź strat na Wall Street.

W tej sytuacji byki skapitulowały oddając w pełni pole sprzedającym. Ci oczywiście wykorzystali sytuację i w końcówce WIG20 spadł poniżej minimum z początku sesji. Niepokoi wzrost obrotów o 23 proc. W wartościach liczbowych kwota 376 mln zł nie jest wielka. Niemniej jednak wrażenie po takiej sesji jest jednoznacznie złe. Do dołka 1833 pkt z 24 stycznia brakuje spadku o 1,2 proc. i nic nie wskazuje, by indeks miał go szybko nie przetestować. Duzi inwestorzy zapewne będę go bronić. W czwartek OFE dostały zastrzyk gotówki 633,4 mln zł od ZUS-u.

Najmocniej na wartości WIG20 zaciążyła oczywiście Telekomunikacja Polska, ale tuż za nią uplasowały się PKN Orlen i KGHM. Zdrożały akcje tylko czterech mniejszych komponentów indeksu. Przy niewielkim zainteresowaniu graczy w górę poszły kursy Softbanku, Dębicy, Mondi i BZ WBK. Ostro skoczył za to Ivax, który w I kwartale o 15,6 proc. zwiększył sprzedaż do 491,6 mln USD. Notowaniom akcji amerykańskiej spółki na GPW sprzyja ponadto tracący na wartości złoty. AS