Indeksy naszego regionu skoczyły w przepaść

Jakub Ozdowski
opublikowano: 2008-10-16 00:00

Wielu inwestorów łapie się za głowę, widząc zmienność na światowych rynkach akcji. GPW nie jest jeszcze najgorsza pod tym względem. Jednego dnia mamy solidne wzrosty, a kolejnego — jeszcze głębsze spadki. Nic więc dziwnego, że inwestorzy i analitycy powoli czują się zdezorientowani.

W środę WIG20, wraz z czołowymi indeksami naszego regionu, mocno zanurkował. Nikt nie zwrócił uwagi na zadowalające dane z krajowego rynku pracy. Sesja zaczęła się od sporych spadków. Z każdą kolejną godziną blue chipy pogłębiały straty. Podaż natrafiła na opór dopiero w okolicach psychologicznej bariery na poziomie 2 tys. pkt. Po wielu nieudanych próbach odrabiania strat kupujący ugięli się pod naporem sprzedających. A wszystko przez fatalne dane z USA (kolejny miesięczny spadek sprzedaży detalicznej). Ostatecznie WIG20 stracił 6,3 proc. O panicznej wyprzedaży nie może być mowy. Obroty na całym rynku przekroczyły zaledwie 1,1 mld zł i były znacznie mniejsze niż w ostatnich nerwowych dniach.

Sprzedający zdominowali również rynki surowcowe. Cena miedzi na giełdzie metali w Londynie zjechała z ponad 5,3 tys. USD za tonę do 5,05 tys. USD. Coraz tańsza jest również ropa naftowa. Kontrakty terminowe na ten surowiec są najniższe od 13 miesięcy. Tuż po zakończeniu sesji na Książęcej za jedną baryłkę ropy naftowej na Nymex trzeba było zapłacić 75,3 dolarów.

Za tak głęboką przecenę WIG20 odpowiadają przede wszystkim KGHM oraz dwa największe polskie banki. Na fali taniejącej miedzi kurs lubińskiego koncernu spadł 9,9 proc. Za jedną akcję KGHM płacono mniej niż 30 zł. Fatalnie wypadło Pekao, którego akcje potaniały 8,5 proc. Tak głęboka przecena była raczej nieuzasadniona. Papiery głównego akcjonariusza Pekao, włoskiego Unicredit, inwestorzy przecenili około 3 proc. W niewiele lepszej sytuacji znaleźli się akcjonariusze państwowego PKO BP. Dla porównania wartość rynkowa węgierskiego giganta OTP (ostatnio pojawiły się plotki o fuzji obu instytucji) zmniejszyła się w Budapeszcie o 15 proc.

Na szerokim rynku inwestorzy szczególnie mocno przecenili wtorkowego zwycięzcę — austriackiego dewelopera Immoeast (-17,9 proc.). Na tak fatalnej sesji pozytywnie wypadł za to Centrozap (+13,6proc.). Kupujący jego akcje liczą na korzystny wyrok sądowy w sprawie skarbowej wytoczonej skarbowi państwa (w grę wchodzi nawet 100 mln zł).

Co dalej?