Indeksy odbiły się od listopadowego dna

Marek Druś
opublikowano: 16-01-2009, 00:00

Amerykańskie giełdy zakończyły sesje wzrostem. Indeksy ruszyły w górę jednak dopiero wtedy, kiedy znalazły się w pobliżu dna z 20 listopada, od którego rozpoczęły marsz w górę. Gdyby nie przejęcie inicjatywy przez popyt w połowie sesji, indeksy spadłyby po raz ósmy z rzędu, co nie zdarzyło się od października ubiegłego roku, a wcześniej września 2001 r.

Za spadki w pierwszej połowie notowań odpowiedzialne są banki. Inwestorzy pozbywali się papierów Bank of America w związku z obawą, że państwo będzie musiało go dokapitalizować, co rozwodni kapitał akcyjny. Taniał Citigroup, który w piątek ma przedstawić wyniki kwartalne. W czwartek zrobił to JP Morgan, którego kwartalny zysk okazał się o 75 proc. niższy niż rok wcześniej.

Wśród blue chipów drożały akcje Alcoa, przecenionego w trakcie ostatnich kilku sesji. Popytem cieszył się także Home Depot oraz inni detaliści, co wiązało się z wyraźnym spadkiem notowań ropy. Z tego samego powodu mocno drożały akcje przewoźników lotniczych, m.in. Delta Airlines oraz AMR, właściciel American Airlines.

Marek Druś

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Druś

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu