4 mln sztuk sprzedanych urządzeń, co oznacza wzrost o 3,8 proc. i zwiększenie udziałów rynkowych w Polsce o 1-1,5 proc. — tyle zdziałał Indesit w tym roku.
— W przyszłym trudno będzie powtórzyć sukcesy w zdobywaniu rynku, ale postaramy się urosnąć tak samo — mówi Lorenzo Fiorani, nowy dyrektor generalny w Polsce i krajach nadbałtyckich. Firma ma piątą pozycję na rynku pod względem wartości sprzedaży i szóstą pod względem ilości.
— W ciągu pięciu lat powalczymy o miejsce na pudle — zapowiada kolejny już szef Indesitu w Polsce (Davide Milone, jego poprzednik, mówił w marcu, że uda się to w trzy lata).
Trzeba jednak przyznać, że w tym roku udziały rynkowe (pod względem wartości sprzedaży) powiększyło jeszcze tylko kilku producentów: Electrolux, BSH, Arcelik i Samsung. Zbliżający się rok nie będzie dla branży AGD łatwy.
— O ile od stycznia do września tego roku oddano o 20 proc. więcej mieszkań niż w ubiegłym roku, to spadła liczba rozpoczętych prac budowlanych. Nie będzie EURO 2012, które było impulsem do inwestycji. Sytuacja gospodarcza w Europie też nie zachęca do zakupów — mówi Lorenzo Fiorani.
Zapowiada jednak wiele nowości, których ostatnio w Indesicie przybyło lawinowo — w dwa lata firma zmieniła 60 proc. produktów.
— Dużo nowych wyrobów będzie powstawać w fabrykach w Polsce. Zwiększymy produkcję o kilka procent — zapowiada Lorenzo Fiorani. To oznacza konieczność doinwestowania zakładów. Wprowadzenie nowego produktu, według dyrektora generalnego, kosztuje 30-50 mln EUR.
Część tej kwoty trafi do polskich fabryk, choć są dziś najnowocześniejsze w grupie. Indesit ma w Polsce cztery fabryki (zatrudnia w nich 3,5 tys. osób): lodówek i kuchenek w Łodzi, pralek i zmywarek w Radomsku. Buduje zakład okapów kuchennych i komponentów plastikowych w Łodzi.