Inflacja postraszyła inwestorów

Michał Fronc
09-02-2011, 00:00

2011 rok przywitał inwestorów rosnącymi obawami o wybuch inflacji w rozwiniętych gospodarkach. Dane Eurostatu wskazały na wzrost wskaźnika inflacji konsumentów w strefie euro do 2,4 proc. w grudniu (licząc rok do roku), podczas gdy cel inflacyjny Europejskiego Banku Centralnego wynosi 2 proc. Taki sam poziom docelowy dla inflacji przyjął również Bank Anglii. W Wielkiej Brytanii inflacja CPI wzrosła z kolei w grudniu do 3,7 proc. (rok/rok).

Dynamiczny wzrost cen zrodził silne oczekiwania wśród uczestników rynku na szybszą, niż do tej pory zakładano, podwyżkę stóp procentowych. Oczekiwania te wyraźne były w ostatnim czasie dyskontowane przez rynek pieniężny oraz walutowy. Trzymiesięczna stopa EURIBOR wzrosła w ciągu miesiąca o ponad 9 proc., dochodząc na początku lutego do 1,09 proc. W tym czasie euro umocniło się do dolara o blisko 8 proc. Z kolei kwotowania stopy SONIA (Sterling Overnight Interbank Average Rate) wskazują na 20-procentowe prawdopodobieństwo podwyżki stóp już w czwartek, natomiast w pełni dyskontują zwyżkę kosztu pieniądza o 25 pkt baz. w maju tego roku. Oczekiwania na bardziej jastrzębie kroki przełożyły się na umocnienie funta wobec dolara o blisko 6 proc. Pomimo zwiększonej presji ze strony rynków finansowych wiele wskazuje na to, że władze banków centralnych zachowają spokój i nie podejmą pochopnych decyzji. Wprawdzie wskaźniki inflacji CPI wciąż wzrastają, to jednak inflacja bazowa pozostaje na relatywnie stabilnym poziomie. W strefie euro wskaźnik inflacji bazowej CPI od października 2010 roku utrzymuje się na poziomie 1,1 proc. (rok/rok), natomiast w Wielkiej Brytanii od września wynosił on 2,7 proc. i dopiero w grudniu wzrósł do 2,9 proc. Dane te pokazują, że obecny wzrost cen mógł zostać wywołany przez okresowe czynniki: przede wszystkim dynamiczne wzrosty cen na rynku surowców, czy chociażby w przypadku Wielkiej Brytanii podwyżki podatku VAT. Na tym tle wciąż bardzo dobrze wypada amerykańska gospodarka, gdzie inflacja CPI jest stabilna i wyniosła w grudniu 1,5 proc.

Pod największą presją na podjęcie konkretnych działań są obecnie brytyjskie władze monetarne. Nie mogą one pozwolić na spadek zaufania rynków finansowych do ich roli jako gwaranta stabilności cen. Mogłoby to spowodować wzrost rentowności długoterminowych obligacji skarbowych, co byłoby gorsze w skutkach niż oficjalna podwyżka stóp. Obecnie najlepszym rozwiązaniem wydaje się stopniowe zaostrzanie polityki fiskalnej oraz ograniczenie presji na wzrost płac. Niezbędny będzie również bardziej jastrzębi komentarz ze strony członków BoE, co dałoby pozytywny sygnał rynkom. W tym kierunku najprawdopodobniej podążać będzie również Jean-Claude Trichet, stosując alternatywne narzędzia ograniczania presji cenowej, odkładając jednocześnie podwyżkę kosztu pieniądza na drugą połowę 2011 roku. Obecnie najbardziej odległa wydaje się podwyżka stóp procentowych w USA, czyli gospodarce będącej jeszcze jakiś czas temu głównym kandydatem na podniesienie kosztu pieniądza.

Michał Fronc

Departament Analiz

DM TMS Brokers

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michał Fronc

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Inflacja postraszyła inwestorów