W lutym inflacja w Polsce lekko się obniżyła z powodu cięcia podatków pośrednich na paliwa i żywność. Poza kategoriami objętymi obniżkami ceny wciąż jednak mocno przyspieszają. Prawdopodobnie inflacja przekroczy wkrótce 10 proc. Trudno w tym momencie przewidzieć jej maksymalny możliwy poziom, choć cień szansy na wyhamowanie dynamiki cen daje obniżka cen surowców na świecie obserwowana w ostatnich dniach.
W lutym inflacja cen towarów i usług konsumpcyjnych w Polsce wyniosła 8,5 proc. wobec 9,4 proc. w styczniu – podał GUS. Dane obejmują wszystkie produkty sprzedawane konsumentom – czyli na przykład mleko w sklepie, ale już nie w hurcie.
Obniżenie inflacji w porównaniu ze styczniem wynika wyłącznie ze zmian podatków. W lutym obniżony został VAT na paliwo, energię cieplną czy podstawowe produkty żywnościowe, a w styczniu też m.in. na energię elektryczną czy gaz. Dlatego – jak widać na wykresie – dynamika cen energii i żywności obniżyła się w lutym.

Zmiany cen innych towarów i usług przyspieszyły jednak wyraźne. Inflacja bazowa, czyli obejmująca wszystkie produkty poza żywnością, energią i paliwami, wzrosła w lutym do ok. 6,6 proc. wobec 6 proc. w styczniu i 5,3 proc. w grudniu (dokładne dane o inflacji bazowej poda dziś NBP, to są jedynie moje wstępne szacunki). Jeszcze lepiej przyspieszenie cen widać w tzw. momentum, które pokazuje trzymiesięczną średnią zmian cen z miesiąca na miesiąc przeliczoną na wskaźniki roczne. Momentum wskazuje, jak rosną ceny, pomijając efekty sezonowe, dzięki czemu jest lepszą miarą bieżącego trendu. W lutym momentum cen bazowych wyniosło aż 9,8 proc. w przeliczeniu na wartości roczne (średnia trzymiesięczna wyniosła 0,78 proc.; gdyby ceny rosły w takim tempie przez rok, to inflacja roczna wynosiłaby właśnie 9,8 proc.). W takim tempie ceny nie rosły od drugiej połowy lat 90.
Firmy bardzo szybko podnoszą zatem ceny. Jeżeli w kolejnych miesiącach będą kontynuowały takie tempo podwyżek, to w ciągu kilku miesięcy wylądujemy z inflacją rzędu 12-13 proc. Można jednak mieć nieśmiałą nadzieję, że tempo podwyżek z miesiąca na miesiąc zostanie nieco złagodzone. Z dwóch powodów. Po pierwsze, w cenach wielu produktów wciąż widać efekty drastycznych podwyżek cen energii z końca 2021 r. Podwyżki cen gazu i prądu o kilkaset procent sprawiły, że podniosły się ceny wielu produktów o teoretycznie niskiej energochłonności. Teraz ceny gazu i prądu są wciąż bardzo wysokie, ale ich dynamika miesięczna będzie już malała. Dlatego można liczyć, że momentum cen bazowych będzie nieco niższe w kolejnych miesiącach. Po drugie, widać też pewne złagodzenie napięć na rynkach surowcowych. Ceny ropy spadły poniżej 100 USD za baryłkę (jeszcze tydzień temu kosztowały 130 USD), obniżyły się też wyraźnie ceny metali przemysłowych oraz niektórych surowców rolnych. W cenach są już uwzględnione zaburzenia dostaw z Rosji, a jednocześnie rynek zaczyna się szykować na wyraźne spowolnienie gospodarcze. Wprawdzie na takich wahaniach cen z tygodnia na tydzień nie powinno się formułować prognoz na wiele miesięcy w przód, jednak widać, że ceny surowców coraz bardziej zaczynają odzwierciedlać fundamentalne pogorszenie warunków makroekonomicznych na świecie. To pogorszenie będzie trwało przez wiele miesięcy.
O ile więc przekroczenie w najbliższych miesiącach przez główny wskaźnik inflacji 10 proc. wydaje się bardzo prawdopodobne, o tyle wystrzał w kierunku 15 proc. jest w tym momencie mniej realny.