Inflacja znowu może nie sprostać celom RPP

Małgorzata Birnbaum
opublikowano: 2001-08-07 00:00

Inflacja znowu może nie sprostać celom RPP

W ciągu ostatnich trzech lat zakładany na początku roku cel inflacyjny znacząco odbiegał od rzeczywistej inflacji rocznej. Niewykluczone, że w tym roku Rada Polityki Pieniężnej nie pomyli się i inflacja roczna w grudniu będzie nieco powyżej dolnej granicy widełek 6-8 proc. Niektórzy analitycy twierdzą jednak, że i tym razem cel może być przestrzelony.

Dane o inflacji w lipcu Główny Urząd Statystyczny poda 16 sierpnia. Ekonomiści spodziewają się, że wyniesie ona nawet 5 proc. Ten rekordowo niski poziom wskaźnika cen i usług konsumcyjnych (CPI) budzi podejrzenia, że roczna inflacja w grudniu wyniesie mniej niż dolna granica widełek ustalonych na ten rok.

Z drugiej jednak strony ostatnie wydarzenia — powódź, gorsza pogoda, deprecjacja złotego i wzrost zainteresowania kredytami — przyczynią się do wzrostu inflacji w ostatnim kwartale roku. Nadal istnieje więc duże prawdopodobieństwo, że inflacja nie minie się jednak z celem.

Katastrofy żywiołowe

— W tym roku zanotujemy inflację całoroczną na poziomie dolnej granicy widełek. Będzie to 6,1 proc., a może nawet trochę wyżej — mówi Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE Banku.

PKO BP też prognozuje 6,1 proc., Deutsche Bank — 6,2 proc. Analitycy wskazują, że na wzrost cen może wpłynąć powódź oraz gorsza pogoda. Nieznacznie zmniejszą się więc zbiory, które w tym roku mają być rekordowe — GUS spodziewa się, że o 25 proc. przekroczą ubiegłoroczne. Do wzrostu inflacji przyczyni się także zapoczątkowane w lipcu osłabienie złotego. Wahania kursowe bardzo szybko, bo już w ciągu 3 miesięcy, przekładają się na inflację.

— Na przełomie września i października czeka nas kolejna skokowa deprecjacja złotego o 5-7 proc. — przewiduje Janusz Jankowiak.

Więcej kredytów

Analitycy wskazują także na zwiększone zainteresowanie kredytami.

— Z danych dotyczących podaży pieniądza w dwóch pierwszych dekadach lipca wynika, że więcej było kredytów dla ludności. Chociaż częściowo może być to efekt sezonowy, jest to sygnał, że ludzie mogą szybko zareagować na redukcję stóp procentowych. Większa dynamika kredytów przełoży się na wzrost inflacji — mówi Arkadiusz Krześniak z Deutsche Banku.

Nie można też lekceważyć efektu bazy.

— W dwóch ostatnich miesiącach ubiegłego roku miesięczne wzrosty inflacji były rekordowo niskie i wyniosły 0,4 proc. i 0,2 proc. miesiąc do miesiąca. Trudno się spodziewać, żeby podobnie stało się w tym roku — mówi Piotr Bielski z PKO BP.

Klęska medialna

Najbliżej dolnej granicy celu inflacyjnego znajduje się ING Barings z prognozą na poziomie 6 proc. A może być jeszcze mniej.

— Jest ryzyko, że inflacja okaże się niższa. Już kiedy Rada Polityki Pieniężnej określiła cel, było wiadomo, że spodziewa się inflacji w dolnej granicy, a bardzo chętnie widziałaby ją poniżej 6 proc. — twierdzi Maciej Reluga, ekonomista ING Barings.

W ostatnich latach inflacja roczna zawsze mijała się z celem. W 1998 roku cel inflacyjny określono na poziomie 9,5 proc. Tymczasem inflacja roczna w grudniu wyniosła 8,6 proc. Błąd szacunku wyniósł 9,5 proc. Trudno tu winić RPP, która powstała dopiero w lutym 1998 roku. Ale sytuacja nie zmieniła się, od kiedy rada jest odpowiedzialna za ustalanie celu inflacyjnego. Na rok 1999 RPP założyła inflację w widełkach 8,0-8,5 proc. Nie udało się trafić — inflacja sięgnęła 9,8 proc. Licząc od góry widełek RPP pomyliła się o 15,3 proc.

W 2000 roku widełki były jeszcze szersze — 5,4-6,8 proc. Inflacja znów zaskoczyła RPP i wyniosła 8,5 proc. Błąd szacunku, licząc od górnej granicy widełek, wyniósł aż 25,0 proc.