Informatykę napędza konflikt za Bugiem

Karol Kopańko
06-05-2015, 00:00

Wojna na Ukrainie spowodowała, że zyskuje nasz rynek IT. Ale w długim okresie niepokoje obniżą rating całego regionu.

Konflikt rosyjsko-ukraiński wywiera ogromny wpływ na rynki Europy Środkowej i Wschodniej. Najwięcej mówi się o polskich produktach eksportowych, dla których z powodu rosyjskiego embarga trzeba szukać nowych rynków zbytu. Konsekwencje dotyczą jednak także np. usług IT, które w Polce rozwijają się bardzo szybko, a nasz kraj staje się regionalnym liderem. Zgodnie z danymi Ministerstwa Gospodarki wartość branży IT wyniosła w 2013 r. 30 mld zł. Działa w niej 9 tys. firm, które zatrudniają 400 tys. osób. Część to pracownicy zza wschodniej granicy. — To młodzi ludzie, którzy chcą uciec od korupcji, zagrożenia wojną, kryzysu ekonomicznego. Polska jest dla nich bezpiecznym i stabilnym krajem — mówi Mateusz Macha z firmy rekrutacyjnej Humeo.

Polska wygrywa

Napływ informatyków i programistów ze Wschodu częściowo łagodzi niedobór wykwalifikowanych pracowników, których brakuje u nas około 50 tysięcy. Deficyt dotyczy zwłaszcza dużych miast, gdzie przedstawicielstwa mają międzynarodowe korporacje.

— Polscy pracodawcy nie tylko widzą potrzebę zapełnienia luki kadrowej, która powstała w wyniku odpływu polskich specjalistów na rynki zachodnie, ale też coraz częściej dostrzegają wysokie kwalifikacje pracowników zza wschodniej granicy — zauważa Zbigniew Wafflard z agencji rekrutacyjnej EWL. Jak wynika z danych Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej rośnie liczba oświadczeń o zamiarze zatrudnienia wydawanych przez firmy IT obcokrajowcom. W 2012 r. było ich 460, rok później 686, a w 2014 r. aż 3227. 90 proc. dotyczyło Ukraińców.

— Wiedzą, że w Polsce ich umiejętności są potrzebne. Jednocześnie mają od nas blisko do domu — z Krakowa do Lwowa to raptem kilka godzin jazdy, a bariery kulturowe i językowe są niewielkie — komentuje Mateusz Macha, który w pracy codziennie odbywa kilka rozmów ze specjalistami ze Wschodu. Po zakończeniu konfliktu na Ukrainie naszym firmom dzięki pomocy pochodzących stamtąd pracowników może być łatwiej otwierać placówki na Wschodzie. Natomiast eskalacja konfliktu już przekłada się na sytuacje polskich firm, ale… pozytywnie.

— Malejące zainteresowanie zachodnich firm ukraińskim rynkiem w połączeniu z odpływem firm rodzimych z tego rynku sprawiają, że oferta polskich przedsiębiorstw staje się coraz bardziej atrakcyjna dla Ukraińców. Firmom z Polski trudnokonkurować cenowo z tamtejszymi, ale jakość oferowanych przez nie usług i chłonny rynek za Bugiem sprawiają, że nasz sektor IT bacznie obserwuje Ukrainę — uważa Zbigniew Wafflard.

Ryzyko i bojkot

Jak podkreśla Radosław Szmit z SMT Software, konflikt podkopał zaufanie do rosyjskich i ukraińskich firm informatycznych.

— Zachodnie przedsiębiorstwa poszukujące zleceniobiorców w mniej oficjalnych rozmowach dystansują się od wyboru firm z tych krajów ze względów geopolitycznych. W stosunku do firm ukraińskich chodzi o unikanie dodatkowego ryzyka, a do rosyjskich to może nie forma sankcji, ale bardziej swoisty bojkot — informuje Radosław Szmit.

Polska może stać się regionalnym hubem, gdzie przedstawicielstwa będą miały zarówno firmy ze Wschodu, jak i z Zachodu, i pełnić rolę łącznika w biznesie. Jak zauważa Jacek Krupa, wiceprezes ATM, za taką rolą naszego kraju przemawiają zwłaszcza istniejące łącza telekomunikacyjne, wysokiej klasy oferta techniczna, zasoby inżynierskie i położenie. Część kijowskich centrów danych ze względu na zahamowane inwestycje nie ma już wyboru i musi szukać zagranicznych usług.

— Większość ukraińskich firm ulokowała już swoje zasoby w centrach danych w Kijowie i okolicach. Te z kolei mają ograniczone możliwości i powoli zaczyna brakować w nich miejsca dla nowych klientów — mówi Jacek Krupa.

Pokój buduje

Niestety w długim okresie napięcia na linii Moskwa — Kijów uderzą także i w polski rynek IT.

— Największe amerykańskie i światowe firmy z taką samą łatwością mogą powierzyć zlecenie zarówno komuś z naszego regionu, jak i z Azji Południowo- Wschodniej, Brazylii czy Filipin. W dłuższej perspektywie niestabilność naszej części Europy może powodować, że miejsca pracy będą powstawały gdzie indziej. Dlatego jak najszybsza stabilizacja za naszą wschodnią granicą byłaby dla nas, mimo obecnych korzyści rynku IT, najkorzystniejsza — podkreśla Radosław Szmit.

 GOŚCINNY KRAJ: Polska może stać się regionalnym hubem IT, gdzie przedstawicielstwa będą miały firmy ze Wschodu, i z Zachodu, i pełnić rolę łącznika w biznesie — mówi Jacek Krupa, wiceprezes ATM. [FOT. ARC]

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Kopańko

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Nauka&Biznes / Informatykę napędza konflikt za Bugiem