Informatyzujmy Polskę…z głową!

ANDRZEJ DOPIERAŁA, wiceprezes Asseco Poland, wieloletni dyrektor generalny polskich oddziałów HP i Oracle
opublikowano: 24-11-2014, 00:00

Sytuacja, w której w kilka dni po wyborach nie można było ustalić ich wyniku, to kuriozum.

Co poszło nie tak? Czy można było tego uniknąć? Zawiódł system, ale nie tylko informatyczny. Warto spojrzeć na tę historię z szerszej perspektywy, bo widać na jej przykładzie jak w soczewce kilka problemów związanych z informatyzacją administracji w Polsce.

Wciąż brakuje dobrego planowania inwestycji publicznych w IT.

Przetargi często są ogłaszane w ostatniej chwili, a umowy formułowane tak, że cała odpowiedzialność spoczywa na wykonawcy, przez co spada motywacja zamawiającego, by zakończyć wdrożeni z sukcesem. Ponadto przyjęte terminy realizacji natomiast bywają nierealne już w chwili ich ogłoszenia, ponieważ nie wynikają z profesjonalnej analizy wykonalności projektu, ale np. z kończącej się perspektywy unijnej. Przetarg na system informatyczny obsługując wybory samorządowe został rozpisany w połowie lipca, a wyboru oferty dokonano w pierwszych dniach sierpnia. Biorąc pod uwagę termin listopadowych wyborów, czas na realizację projektu był skandalicznie krótki.

Kolejne źródło problemów to cena jako dominujące kryterium wyboru oferty. Często oznacza towybranie przypadkowego wykonawcy, który nie gwarantuje skutecznej realizacji projektu. A przecież w przypadku budowy systemu informatycznego wybór doświadczonego partnera, który zaoferuje dobrą i możliwą do zrealizowania koncepcję, jest sprawą kluczową. Najważniejszym kryterium powinien być stosunek ceny do jakości.

Problemem jest także niechęć, a wręcz strach przed stosowaniem tzw. trybu z wolnej ręki. Jest on dopuszczalny i zgodny z ustawą Prawo zamówień publicznych, ale ostatnio jest przedstawiany, jakb był przestępstwem, a przecież intencją ustawodawcy było umożliwienie instytucjom zlecania zamówień sprawdzonemu dostawcy. Kryteria, kiedy można, a nawet powinno się zastosować ten tryb, są jasne i jednoznaczne. Na przykład jeżeli dana instytucja od wielu lat współpracuje z określonym wykonawcą, który zbudował dla niej „pod klucz” system informatyczny, wprowadzał modyfikacje i utrzymywał system w ruchu, to kontynuacja tej współpracy jest dla niej korzystna, natomiast zmiana wiąże się z ogromnym ryzykiem, że nowy, wybrany w przetargu, wykonawca nie będzie w stanie przejąć obsługi systemu. Umowa zawierana w trybie z wol nej ręki daje swobodę w kształtowaniu jej zapisów, a co za tym idzi — swobodę dialogu między zamawiającym a wykonawcą co do zakresu oraz sposobu realizacji. Pojawia się naturalne pytanie czy w tym przypadku mogła zapaść decyzja o tym, aby dotychczasowy dostawca IT współpracujący z PKW i KBW zajął się rozbudow systemu? Albo dlaczego nie złożył oferty? Nie znam szczegółów, ale zakładam, że znając w szczegółach potrzeby i uwarunkowania, miał pewność, że w założonym terminie i budżecie to zadanie nie jest do zrealizowania.

Uważam, że cały system — organizacja i informatyka — obsługi wyborów w naszym kraju jest daleki od rozwiązań XXI wieku.

Mamy do czynienia z ręcznym zliczaniem głosów, gdzie zadaniem narzędzia IT jest jedynie agregacja danych z okręgów. System obsługi procesu wyborów może przecież działać zupełnie inaczej, czego dowodzi praktyka innych państw. Automatyzacja zliczania głosów, możliwość oddawania głosów przez internet umożliwiają ogłoszenie wyników praktycznie natychmiast i przy zachowaniu niezbędnych zasad bezpieczeństwa. Jako obywatele i państwo potrzebujemy i zasługujemy na taki system.

Moim zdaniem, Polsce potrzeba całościowego i przemyślanego podejścia do kwestii inwestycji publicznych pieniędzy w IT.

Wykorzystajmy przypadek PKW do tego, aby zacząć na ten temat poważną debatę, aby uniknąć takich kompromitacji.

KOMENTARZ EKSPERTA

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ANDRZEJ DOPIERAŁA, wiceprezes Asseco Poland, wieloletni dyrektor generalny polskich oddziałów HP i Oracle

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu