W tym roku na akcjach można było zarobić. Ale to nie czas na realizację zysków – przekonują zarządzający ING TFI. Według ich prognozy, na koniec 2011 r. WIG dojdzie do 55 tys. pkt (47,3 tys. pkt obecnie – red.). Ale nie będzie to spokojna jazda w górę.
- Po drodze spodziewamy się podwyższonej zmienności i znaczących korekt. Wciąż jest wiele czynników ryzyka dla krajów Europy Zachodniej – mówi Maciej Bombol, dyrektor inwestycyjny ING TFI.
Za najciekawszy segment ING TFI uważa małe i średnie spółki.
- Będą głównymi beneficjentami wzrostu gospodarczego. Tym firmom najłatwiej zwiększać przychody i zyski, mają dźwignię operacyjną. Te akcje dadzą istotnie więcej niż papiery dużych spółek – mówi Maciej Bombol.
O tym, że fundusze obligacji wciąż będą biły na głowę lokaty, jak to było w 2009 i 2010 r., można raczej zapomnieć.
- Przyszły rok nie będzie tak dobry dla funduszy obligacji ze względu na podwyżki stóp procentowych. Spodziewamy się serii podwyżek w sumie o 100 pkt., a pierwszej jeszcze w I kwartale – dodaje Maciej Bombol.
Dobre nastawienie wynika z optymistycznej wizji tego, co się będzie działo z gospodarką.
- W przyszłym roku polski PKB może wzrosnąć do 4,5 proc. Nie będzie mocnego przyspieszenia, ale utrzymamy dobre tempo wzrostu. W połowie roku zakończy się odbudowa zapasów, która w tym roku ciągnęła wzrost gospodarczy. Trzeba wierzyć, że potem wzrost będzie opierał się na konsumpcji indywidualnej i projektach infrastrukturalnych finansowych przez UE. Eksport netto nie dołoży się do wzrostu ze względu na umocnienie złotego – mówi Maciej Bombol.
Bezrobocie ma spaść do 11 proc., inflacja 3-3,5 proc., a stopa referencyjna NBP 4,5 proc.
Ale nie tylko na polskich akacjach będzie można zarobić. Optymistyczne są też prognozy dla zagranicznych giełd: Europe Stoxx 600 ma wzrosnąć o 10,7 proc., US S&P 500 o 9,2 proc., a Japan Topix 10,5 proc.
- Istotnie większy zwrot można osiągnąć na rynkach rozwijających się. Bo to przede wszystkim kraje rozwijające się będą beneficjentami wzrostu gospodarczego. Zyski spółek w krajach rozwiniętych będą rosnąć w tempie 10 proc. rocznie, a rozwijających się w tempie 20 proc. – uważa Maciej Bombol.
Prognoza ING dla indeksu krajów rozwijających się MSCI EM Free to 14,9 proc.