ING Życie celuje w pracowniczy dublet

Mariusz GawrychowskiMariusz Gawrychowski
opublikowano: 2012-06-29 00:00

Zmiana warty nie zahamuje ekspansji na rynku polis grupowych. Tym bardziej że ubezpieczyciel właśnie rusza na łowy.

Niespodziewane odejście prezesa Tomasza Bławata z ING Życie (od września wraca do branży piwowarskiej i będzie szefem Carlsberg Polska) nie będzie miało wpływu na plany kierowanej jeszcze przez niego firmy na rynku polis grupowych. Towarzystwo życiowe zamierza kontynuować mocne wejście w ten biznes. Tym bardziej że liczy, że za trzy lata da on mu dodatkowe 300 mln zł składki rocznie. Start ofensywy ma nastąpić w trzecim kwartale. Według Joanny Olszewskiej, dyrektor departamentu klientów korporacyjnych w ING Życie, do końca roku firma chce podwoić liczbę klientów w polisach pracowniczych. Kluczowy ma być trzeci i czwarty kwartał. Pierwszą połowę roku ING Życie poświęcił na przygotowanie firmy do tego zadania. Obecnie zakład ma 150 tys. klientów polis grupowych. To oznacza, że chce ich mieć na koniec roku 300 tysięcy.

Dodatkowo ING Życie włączyło się do gry w przetargach publicznych i jest zadowolone z pierwszych efektów. Według Joanny Olszewskiej, towarzystwo wygrywa przetargi częściej niż w przypadku rynku komercyjnego.

Joanna Olszewska zastrzega, że ING Życie nie zamierza konkurować niską ceną. Nie chcę popełnić błędu innych towarzystw, które chciały podbić rynek grupówek niskimi stawkami i w ten sposób nabrały do portfela szkodowych klientów. Za każdym razemdoprowadzało to w końcu do ich wycofania się z rynku polis pracowniczych. W tym celu spółka wyznaczyła sobie poziom cenowy, poniżej którego nie ma zamiaru schodzić. Ubezpieczyciel planuje także rozszerzyć ofertę w ramach ubezpieczenia pracowniczego. Pod koniec trzeciego kwartału zamierza ruszyć ze sprzedaż polis inwestycyjnych. Będą one oferowane w popularnym wariancie unit-link, czyli ubezpieczeń powiązanych z funduszami kapitałowymi.

Brokerzy ubezpieczeniowi, z którymi rozmawialiśmy, potwierdzają, że ING Życie należy obecnie do najbardziej aktywnych graczy w segmencie polis pracowniczych. Pomaga mu w tym konkurencja, bo inne towarzystwa mają mniejsze apetyty na ryzyka związane z ubezpieczeniami grupowymi. Zakłady,

które jeszcze w ubiegłym roku aktywnie walczyły o klienta, teraz wyraźnie zwolniły i nie pozyskują nowych klientów. Pod tym względem do ING Życie zbliżoną aktywność prowadzi tylko Pramerica, ale ona stawia na duże kontrakty pozyskiwane przez brokerów.

— Rynek wyraźnie usztywnił się i ciężko jest uzyskać tanią ofertę ubezpieczenia. Na jego tle ING Życie wyróżnia się tym, że nadal tanio oferuje polisy grupowe — mówi nam jeden z brokerów ubezpieczeniowych, specjalizujący się w polisach życiowych.

Choć ING Życie oferuje polisy pracownicze już od kilku lat, to wcześniej nie były one ważnym elementem jego biznesu. Dopiero w ostatnich miesiącach ING Życie doszło do wniosku, że potrzebuje solidnej drugiej nogi, by móc rosnąć. Wybór padł na ubezpieczenia grupowe. W tym celu do życia została powołana komórka, która jest odpowiedzialna za rozwój tego biznesu. Firma stworzyła także od podstaw sieć sprzedaży, dedykowaną dla tego produktu. Rozpoczęła także współpracę z brokerami w tym zakresie. To nowość, bo do tej pory ubezpieczyciel opierał się głównie na sieci agentów własnych.