Innova Capital, fundusz private equity, konsoliduje szpitale ginekologiczne na południu Polski. Po krakowskim Ujastku przyszła kolej na Medikor, szpital ginekologiczno-położniczy z Nowego Sącza.
![TRZECIE DZIECKO W DRODZE: Krzysztof Krawczyk, partner Innovy Capital, podaje, że budowany w Krakowie szpital ginekologiczno-położniczy będzie działał pod nową, trzecią już w grupie, marką. [FOT. WM] TRZECIE DZIECKO W DRODZE: Krzysztof Krawczyk, partner Innovy Capital, podaje, że budowany w Krakowie szpital ginekologiczno-położniczy będzie działał pod nową, trzecią już w grupie, marką. [FOT. WM]](http://images.pb.pl/filtered/fe756fe8-68ab-4092-8235-cdc9ba1f4f23/478db527-2fc5-56de-b617-d917d49a8600_w_830.jpg)
— Przejęliśmy większościowy pakiet. Kwoty transakcji nie podajemy — potwierdza Krzysztof Krawczyk, partner IC. W skład grupy Medikor wchodzi przychodnia, szpital ginekologiczno-położniczy oraz laboratorium. Kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia sięga 5 mln zł. Spółka finiszuje również z inwestycją w drugą lecznicę w Nowym Sączu, z ok. 90 łóżkami dla dorosłych, 15 dla zdrowych noworodków i pięcioma stanowiskami intensywnej opieki noworodkowej. Otwarcie jest zaplanowane na jesień. Krzysztof Krawczyk zastrzega, że jeszcze nie zapadła decyzja, czy budowana placówka będzie działała pod szyldem Ujastek czy Medikor. Zdaniem Marka Wójcika, eksperta ds. zdrowia w Związku Powiatów Polskich, obie marki są mocne.
— Medikor, podobnie jak większy Ujastek, może pochwalić się dużym doświadczeniem. Ma stabilną i ugruntowanąpozycję na lokalnym rynku. Nie jestem zaskoczony transakcją, którą odbieram trochę jako ucieczkę do przodu. Z dużym partnerem niewątpliwie łatwiej będzie się rozwijać — mówi Marek Wójcik.
Grupa za 150 mln zł
Najnowsza inwestycja Innovy wpisuje się w strategię, która zakłada przeznaczenie do końca tego roku 150 mln zł na budowę sieci szpitali i klinik świadczących opiekę z zakresu ginekologii, położnictwa, patologii ciąży i neonatologii. Ujastek przejęty w 2012 r. jest platformą do konsolidacji. Fundusz informuje, że nie udało się zainwestować zaplanowanej kwoty. — Oczywiście szybko można tyle wydać, bo wyceny w branży medycznej są bardzo wysokie, ale to właśnie z tego powodu nie udało się nam zrealizować tylu inwestycji, ile zaplanowaliśmy — tłumaczy Krzysztof Krawczyk. Fundusz jest też w trakcie inwestycji w Chorzowie, gdzie Ujastek wydzierżawił oddział ginekologiczny od publicznego szpitala. Do końca 2015 r. inwestor planuje wybudować tam Śląski Instytut Matki i Noworodka za około 40 mln zł.
— Czekamy jeszcze na zgodę na świadczenie usług z zakresu neonatologii, co jest kluczowe. Cała inwestycja jest więc trochę opóźniona — mówi Krzysztof Krawczyk. Inwestor próbuje też sił na rynku komercyjnym — obok krakowskiego Ujastka powstaje szpital ginekologiczno-położniczy, który będzie przyjmował wyłącznie prywatne pacjentki. Koszt inwestycji, która jest już na ostatniej prostej, jest szacowany na kilkanaście milionów złotych. Według Adama Rozwadowskiego, prezesa giełdowego Enel-Medu, Innova ma szansę odnieść sukces, szczególnie na rynku komercyjnym.
— Ginekologia jest jednym z tych segmentów, gdzie Polacy są przyzwyczajeni do płacenia z własnej kieszeni — uważa Adam Rozwadowski.
Tor przeszkód
— Jest to chyba jedyny segment medycyny, gdzie pacjenci są w stanie zapłacić nawet kilkanaście tysięcy za usługę — mówi przedstawiciel funduszu private equity, chcący zachować anonimowość.
Zwraca jednak uwagę na inny aspekt, który kilka lat temu zniechęcił go do inwestycji w tym segmencie. Według optymistycznych prognoz GUS, za 15 lat liczba narodzin spadnie poniżej 300 tys. rocznie (obecnie rodzi się około 400 tys. dzieci). Innova nie przejmuje się tymi prognozami, gdyż chce inwestować przede wszystkim w dużych miastach, gdzie — jak twierdzi — liczba urodzeń nie ma tendencji spadkowej. Inwestorów zniechęcają również niskie wyceny świadczeń ginekologiczno-położniczych oraz coraz groźniejsi publiczni konkurenci, którzy na część inwestycji dostają bezzwrotne fundusze. Według Adama Roślewskiego, założyciela Grupy Nowy Szpital, mimo tych barier ginekologia będzie łakomym kąskiem dla kolejnych inwestorów. Przede wszystkim dlatego, że NFZ nie limituje porodów.
— NFZ bezspornie płaci za świadczenie, co powoduje, że inwestycje w tym segmencie są znacznie mniej ryzykowne. Liczba porodów, choć nie rośnie, utrzymuje się od kilku lat na przyzwoitym poziomie — na 10 tys. mieszkańców przypada ich średnio 100 — mówi Adam Roślewski.