Innowacyjne spółki czekają na lepsze czasy

Adrian Boczkowski
opublikowano: 2009-12-28 00:00

Inwestorzy z rynku alternatywnego nie nudzili się w mijającym roku. Można było zarobić setki procent lub stracić wszystko

Z inwestycyjnego punktu widzenia alternatywny rynek akcji GPW jest trudniejszy niż główny parkiet. Przynajmniej tak było w mijającym roku. Przede wszystkim niezbyt opłaci się tu budowanie portfela w oparciu o rynkowy indeks. Próba naśladowania składu NC Index sprawiłaby, że od minionego Sylwestra bylibyśmy 25 proc. na plusie. To niewiele, bo WIG skoczył w tym czasie o 45 proc. Przecież małe, młode spółki z NewConnect powinny przynosić statystycznie wyższe stopy zwrotu niż dojrzałe firmy z GPW.

NC Index spisał się gorzej niż WIG, bo mniejsze spółki mocniej odczuły spowolnienie gospodarcze, a do tego wcześniej były z reguły zbyt optymistycznie wyceniane przez rynek. Na głównym parkiecie kapitalizacja 12 spółek (ponad 3 proc. notowanych firm sprzed roku) skoczyła o ponad 250 proc., podczas gdy na NewConnect — zaledwie jednej, czyli nieco ponad 1 proc. emitentów (zobacz zestawienie obok).

Analiza sytuacji spółek z NewConnect zajmuje inwestorom więcej pracy analitycznej. Biura maklerskie nie zajmują się spółkami z NewConnect, a zasób danych jest mocno ograniczony. Spółki mają ograniczone obowiązki informacyjne. Z reguły mają też krótką historię działalności. Wiele tam firm innowacyjnych, które trudno porównać z innymi notowanymi na giełdzie. Trzeba więc samodzielnie pogłówkować, poznać kierownictwo firmy, ocenić jego zamierzenia i zdać się na wyczucie. Trudno przecież często wyliczyć efekt prac badawczych czy rynkowy popyt na zupełnie nowy produkt. Dlatego na NewConnect bardzo duże znaczenie ma selekcja spółek do portfela.

W mijającym roku najbardziej opłaciło się zbudować portfel oparty o relatywnie najtańsze spółki, które miały już ugruntowaną pozycję rynkową i w miarę stabilny biznes. W ten sposób można było kupić akcje Mery (schody drewniane), Hurtimeksu (ubranka dziecinne), Polmana (sprzątanie), Auxilium (biuro rachunkowe), Orła (opony i usługi serwisowe), APS (automatyka przemysłowa), MaxiPizza (sieć pizzerii), Północ Nieruchomości (biuro obrotu nieruchomościami) i Pragmy Inkaso (obrót wierzytelnościami). Kto w Sylwestra kupił akcje każdej z tych spółek za 10 tys. zł (łącznie za 90 tys. zł), obecnie ma papiery warte blisko 220 tys. zł. Stopa zwrotu to ponad 140 proc.

Im bardziej poprawiać się będzie sytuacja globalnej gospodarki, tym lepiej spisywać się powinny innowacyjne start-upy. Wiele z nich już wkrótce zacznie korzystać z miesięcy lub nawet kilku lat prac badawczych i certyfikacyjnych (Aton HT, Pharmena, Euroimplant). W 2010 r. warte są również uwagi spółki mocno zwiększające skalę działania, jak Call2Action czy firmy zależne od koniunktury na rynku kapitałowym, jak WDM czy IQ Partners.

Trzeba jednak uważnie śledzić poczynania spółek nie tylko w ramach komunikatów giełdowych. Nauczyli się tego już akcjonariusze Perfect Line (zaskakujące bankructwo), Carbon Design (całkowita zmiana charakteru działalności) czy Victorii AOC (nagłe ogłoszenie problemów z płynnością). Nie zmienia to faktu, że NewConnect mocno się rozrósł, co powinno cieszyć wszystkich uczestników rynku. Kapitalizacja spółek skoczyła w rok z 1,4 do 2,5 mld zł, a na rynek weszło 26 nowych spółek. 18 firm ma już kapitalizację wystarczającą do przejścia na GPW (około 40 mln zł), a rynkowa wycena czterech z nich przekracza już 100 mln zł (największa jest Pharmena z kapitalizacją 170 mln zł). NewConnect jest więc najszybciej rozwijającym się rynkiem w regionie.