Insiderzy rozdają karty na warszawskiej giełdzie

Tadeusz Stasiuk
opublikowano: 2001-07-06 00:00

Insiderzy rozdają karty na warszawskiej giełdzie

Wniosek prokuratury o postawienie w stan oskarżenia członka zarządu Banku Handlowego za wykorzystywanie poufnych informacji, znów rozbudził dyskusję o zjawisku inside tradingu na giełdzie. GPW nie jest tu wyjątkiem, jednak skuteczność walki z tym procederem pozostawia w Polsce wiele do życzenia.

Wykorzystywanie poufnych informacji przez członków zarządów i rad nadzorczych do handlu akcjami reprezentowanych przez nich spółek zagrożone jest karą do 5 mln zł i pozbawieniem wolności do 5 lat. Z egzekwowaniem kar są jednak problemy.

Bankowe ślady

Prokuratura zarzuca Arturowi Nieradko, członkowi zarządu Banku Handlowego, że korzystając z informacji dostępnych jedynie kilku osobom, tuż przed ogłoszeniem decyzji o fuzji BHW z BRE Bankiem sprzedał ponad 3,4 tys. akcji BH, których kurs został potem mocno przeceniony.

Nie jest to jedyne podejrzenie o inside trading, jakie można powziąć wobec przedstawicieli sektora. W kwietniu 2001 roku, przed ogłoszeniem wezwania ING na akcje BSK, doszło do zaskakującego wzrostu kursu, co wyjaśnił dopiero poziom ceny w wezwaniu.

Ciekawie przedstawia się obecnie także sprawa transakcji akcjami BRE Banku przez członków zarządu i rady nadzorczej. W grę nie wchodzą jednak spektakularne wymiany pakietów akcji powiązane ze znacznymi ruchami kursu. Bank od początku tego roku informuje systematycznie o kolejnych zakupach swoich walorów przez członków zarządu i rady banku, ale w przeciwieństwie do innych spółek, nie podaje personaliów nabywców. Każdorazowo jednak występuje o stosowną zgodę Komisji Papierów Wartościowych i Giełd.

GPW przecieka

Sektor bankowy nie jest wyjątkiem. Proceder szerzy się w niemal wszystkich branżach. Media nagłaśniają przy tym jedynie największe „afery”: np. sprawę Elektrimu i negatywnej dla spółki decyzji UOKiK, czy też przed kilkoma laty casus Wedla, przed jego wycofaniem z giełdy. Drobni inwestorzy starają się co prawda naśladować ruchy właścicieli i zarządców spółek, często jednak są to działania spóźnione. Komunikaty spółek są prezentowane z opóźnieniem.

Tego typu działania nasilają się w przypadku wezwań do sprzedaży akcji, realizacji fuzji i przejęć, czy też istotnych dla poszczególnych spółek wydarzeń, jak choćby decyzji organów administracyjnych czy wyroków sądów.

Prawo prawem, ale...

Zdaniem instytucji nadzorujących polski rynek kapitałowy, polskie prawo dotyczące zjawiska insidingu nie jest złe i porównywalne z przepisami obowiązującymi zarówno w krajach Unii Europejskiej, jak i w Stanach Zjednoczonych. Znacznie gorzej wygląda jednak kwestia jego egzekwowania.

Jak wynika z danych KPWiG, w ciągu ostatnich pięciu lat komisja skierowała do rozpatrzenia do prokuratury około 30 wniosków. Nie zapadł jednak żaden wyrok skazujący.

Uczciwi i naiwni

Grono osób mających dostęp do poufnych informacji jest ograniczone. Są to m.in. zarządzający spółkami, członkowie rad nadzorczych, pracownicy kancelarii prawnych, giełdy czy też KPWiG. Wydawać by się więc mogło, że proceder jest łatwy do udowodnienia. Tak jednak nie jest. Wielu inwestorów traktuje to zjawisko jako coś zupełnie normalnego. Część z nich twierdzi, że istnieje niemal społeczne przyzwolenie na tego typu działania.