Instalexport oddala się od giełdy

ANP
opublikowano: 2009-07-23 00:00

Chcemy być beneficjentami wzrostu, gdy wróci koniunktura — mówi prezes. Czyli kiedy? Za rok lub dwa — odpowiada.

Chcemy być beneficjentami wzrostu, gdy wróci koniunktura — mówi prezes. Czyli kiedy? Za rok lub dwa — odpowiada.

Instalexport jeszcze poczeka na upublicznienie.

— Odkładamy myślenie o debiucie przynajmniej na kilka miesięcy — mówi Łukasz Żuk, prezes Instalexportu.

Kolejny raz firma przesuwa debiut. Instalexport zamierzał wyemitować od 1 mln do 2 mln papierów i pozyskać od 20 do 50 mln zł na wzmocnienie grupy. Zamiast przygotowań do GPW władze firmy zabrały się za porządki po akwizycjach, łącząc Instalexport z Selbud Inwestycje.

— Nie planujemy w najbliższym czasie akwizycji. Priorytetami jest zwiększenie efektywności grupy i racjonalizacja kosztów — wyjaśnia prezes Instalexportu.

Przyznaje, że grupę dotyka spowolnienie w branży.

— Zajmujemy się wykonawstwem budowlanym, nieruchomościami komercyjnymi i mamy "pod parą" dwa większe projekty deweloperskie. Wszystkie te obszary odczuwają mocne spowolnienie — uważa Łukasz Żuk.

Najbliższe plany? Mimo wszystko dwie inwestycje deweloperskie. Pierwsza — "Osiedle Przy Lesie" w warszawskim Wawrze — ma pozwolenie na budowę, która wystartuje najpóźniej wiosną 2010 r. Druga — "Osiedle Oleńki" w Dawidach Bankowych (gmina Raszyn). Prace mają się rozpocząć w 2010 r.

— To budownictwo popularne. Zaprojektowaliśmy małe mieszkania, a takie sprzedają się relatywnie dobrze — twierdzi prezes.

Przyszłość widzi jednak w szarych barwach.

— Prognozuję lekką poprawę w 2010 r., stabilizację cen mieszkań oraz popytu, ale raczej z tendencją wzrostową. Istotniejszy wzrost popytu może nastąpić w 2011 r., co przy małej podaży może wypchnąć ceny do góry — uważa.

W 2008 r. Instalexport miał 197 mln zł przychodów. Teraz nie podaje prognoz.

— Sytuacja jest zbyt zmienna. W naszym wypadku niepewność nie oznacza, czy uda się zrealizować projekt. Raczej chodzi o terminy, kiedy do tego dojdzie. Przykładowo kontrakt na budowę szpitala w Radomsku (63 mln zł) miał się rozpocząć w marcu, a pierwszą fakturę wystawiliśmy dopiero w lipcu. Wyniki będą dodatnie, ale bez fajerwerków. Chcemy być beneficjentami wzrostu, gdy wróci koniunktura w roku 2010 i 2011 r. — mówi Łukasz Żuk.