INSTYTUCJE LUBIĄ PAPIERY DŁUŻNE

Tomasz Lipczyński
opublikowano: 2000-04-14 00:00

INSTYTUCJE LUBIĄ PAPIERY DŁUŻNE

W obligacje inwestują banki, fundusze inwestycyjne i emerytalne

Po okresie dużego zainteresowania drobnych ciułaczy obligacjami skarbu państwa, ich popularność wśród tej grupy inwestorów wyraźnie spadła. Około 80 proc. tego typu papierów kupują obecnie banki, fundusze inwestycyjne i emerytalne.

Zalety obligacji, szczególnie jako części portfela inwestycyjnego, znane są od dawna. Banki, fundusze inwestycyjne czy emerytalne, kupują papiery skarbu państwa, aby zmniejszyć ryzyko portfela inwestycyjnego. Jak wielkie są to zakupy najlepiej widać na przetargach. Większym powodzeniem cieszą się papiery o krótszym terminie zapadalności. Chodzi tu głównie o zachowanie płynności, jak również o kapitalizacje zainwestowanych pieniędzy. Dlatego na wszystkich przetargach dwuletnich zerokuponowych obligacji (skrót OK) popyt wielokrotnie przewyższał podaż. Podczas ostatniego przetargu walorów OK0402 (z terminem wykupu w kwietniu 2002 roku) po stronie kupujących znalazły się zlecenia ponad dwukrotnie przewyższające podaż.

Bezpieczeństwo docenione

Co skłania inwestorów instytucjonalnych do tak intensywnego inwestowania w papiery skarbu państwa? Odpowiedź jest prosta — bezpieczeństwo oraz przewidywalny i jak się okazuje, wcale nie mały zysk. Na ostatnim przetargu walorów OK0402 średnia rentowność wyniosła 16,699 proc.

Biorąc pod uwagę inflacyjne prognozy analityków rentowność na tym poziomie staje się bardzo atrakcyjna. Według specjalistów 12-miesięczna inflacja zacznie systematycznie się zmniejszać i pod koniec tego roku ma spaść poniżej 6 proc. Jeżeli do tego dojdzie to w grudniu realny zysk z obligacji OK przewyższy inflację o ponad 10 punktów procentowych. Takiej nadwyżki żaden finansista nie powinien zlekceważyć.

Na sprzedaż walorów skarbowych wpływa również sytuacja na rynku akcji. Podczas korekty — np. takiej jaką obecnie obserwujemy na GPW — zwiększenie udziału obligacji w portfelu amortyzuje straty ponoszone na rynku akcji.

W 1992 roku w rękach detalistów znajdowało się ponad 62,2 proc. wyemitowanych obligacji. W roku następnym drobni inwestorzy kupili od MF ponad 72 proc. wyemitowanych walorów. Od tego roku zainteresowanie drobnych ciułaczy obligacjami systematycznie spadało. W ubiegłym roku udział detalistów w łącznej sprzedaży stanowił już tylko 20,9 proc.

Jak ocenia Ministerstwo Finansów w 1999 r. udział drobnych inwestorów w sprzedaży obligacji wyniesie około 20 proc.

Dotychczasowe wyniki pokazują, że najlepiej sprzedają się obligacje trzyletnie. Na wysoką sprzedaż walorów trzyletnich mają wpływ trzy czynniki. Walory trzyletnie są najdłużej na rynku przez co są najlepiej znanymi papierami skarbowymi. W ostatnim okresie odsetkowym ich oprocentowanie było najwyższe na rynku. Poza tym pozbycie się obligacji przed terminem wykupu posiadaczom rachunków inwestycyjnych nie sprawia problemu. Papiery te notowane są na GPW, a ich płynność jest wystarczająco wysoka, aby bez problemu znaleźć nabywcę.

Jeżeli sprawdzą się prognozy mówiące o spadku rentowności 13-tygodniowych bonów skarbowych sprzedawanych na przetargach, to w przyszłości oprocentowanie trzylatek będzie maleć.

Być może właśnie dlatego w marcu zainteresowanie detalistów przesunęło się w stronę dwuletnich obligacji o stałym oprocentowaniu. W marcu inwestorzy kupili walory o tajemniczym skrócie DOS (dwuletnie o stałym oprocentowaniu) za łączną kwotę przekraczającą 83,1 mln zł, co oznacza (w relacji do lutego) wzrost sprzedaży DOS-ów o ponad 210 proc. Zwyżkę zanotowano także w sektorze walorów czteroletnich, które co prawda mają zmienne oprocentowanie, ale indeksowane raz na rok, podczas gdy stopa zysku z trzylatek zmienia się co trzy miesiące. Dlatego w skali roku można przyjąć, że oprocentowanie obligacji COI (czteroletnich oszczędnościowych indeksowanych) jest niezmienne. Stały roczny zysk mógł zachęcić do zakupu tych papierów, bowiem i tu zanotowano wzrost sprzedaży o blisko 29 proc. W lutym inwestorzy kupili obligacje COI o wartości nominalnej 6,25 mln zł, w marcu 8,06 mln zł. W tym samym czasie sprzedaż obligacji trzyletnich spadła o ponad 47 proc. Wygląda na to, że inwestorzy zaczęli bardziej doceniać przysłowiowego wróbla w garści, niż kanarka na dachu.

Za słaba promocja

Jak pokazują badania w świadomości przeciętnego Polaka obligacje skarbowe jako forma oszczędzania zajmują daleką pozycję. Najbardziej znaną i popularną metodą oszczędzania są nadal lokaty bankowe. A przecież porównanie obligacji z lokatami bankowymi wypada raczej na korzyść walorów emitowanych przez MF. Oprocentowanie obligacji i rocznej lokaty złotowej jest bardzo zbliżone. Jednak oprocentowanie to nie wszystko. Ważne jest również w jaki sposób można wycofać się z inwestycji. Obligacje biją banki na głowę. Przy przedterminowym wycofaniu się z umowy z bankiem inwestor odzyskuje tylko niewielka część zakładanego oprocentowania, podczas gdy zysk z obligacji (po opłaceniu opłaty manipulacyjnej) pozostaje w kieszeni inwestora. Tak więc dlaczego chętnych do zakupu walorów skarbowych nie przybywa? Wydaje się, że informacja na temat tego sposobu oszczędzania jest zbyt mała.

Tomasz Lipczyński