Zarówno firmy z Zachodu, jak i ze Wschodu Europy przygotowują się do ekspansji w Polsce. Wiele do zdobycia jest w branżach paliw i tworzyw sztucznych.
Polska to atrakcyjny rynek dla wielu zagranicznych inwestorów. Mimo niełatwych warunków funkcjonowania na nim, decydują się oni lokować tutaj swoje przedsięwzięcia. Przedstawiciele zagranicznych firm przyznają, że po wejściu do Unii Europejskiej staniemy się jeszcze ciekawszym obszarem do inwestowania, i że przygotowują się do rozbudowy dotychczasowych przyczółków. O swoich planach wypowiadają się jednak ostrożnie albo trzymają je w ścisłej tajemnicy. Konkurencja nie śpi, a polski przemysł chemiczny to ogromne pole możliwości — część z nich już została odkryta.
Najpierw surowce
Słabym punktem sektora chemicznego w Polsce jest deficyt surowców petrochemicznych. Jest jednak szansa, że to się niebawem zmieni. Basell, jeden z największych producentów poliolefin (polipropylen i polietylen), wspólnie z Orlenem rozwija ich produkcję. Koncerny zawiązały w tym celu spółkę Basell Orlen Polyolefins (BOP). Nowy kompleks poliolefinowy ma rozpocząć działalność w połowie 2005 r. Jego budowa pochłonie 500 mln EUR.
— W związku z tym, że Polska jest wielkim rynkiem o dużym zapotrzebowaniu na poliolefiny, zapadła decyzja, aby ich produkcję rozwijać właśnie w Płocku. Jest to obecnie jedna z największych inwestycji w Europie — mówi Karol Marek Sęp, członek zarządu Basell Orlen Polyolefins.
BOP będzie wytwarzał poliolefiny według technologii Spheripol i Hostalen. Do tej pory producenci tworzyw sztucznych narzekali, że zmuszeni są importować surowce i półprodukty do ich wyrobu, gdyż dotychczasowa oferta rynkowa pod względem jakościowym i technologicznym nie spełniała ich oczekiwań. Możliwość zakupu w kraju odpowiednich komponentów będzie miała pozytywny wpływ na koszty produkcji firm wytwarzających oraz przetwórców tworzyw sztucznych.
Po nas przyjdą inni
Przedstawiciele BOP podkreślają, że przyszłością polskiego przemysłu chemicznego jest rozwój produkcji tworzyw sztucznych.
— Wejście Polski do UE ułatwi wielu zagranicznym firmom podjęcie decyzji o usytuowaniu działalności gospodarczej w Polsce. Dla sektora przetwórczego jest ważnym elementem to, gdzie i jaki surowiec jest dostępny. Do tej pory brakowało w Polsce szeroko pojętego zaplecza surowcowego, jeżeli chodzi o przetwórstwo tworzyw sztucznych. Po uruchomieniu nowego kompleksu poliolefinowego w BOP ten problem zostanie w znacznym stopniu złagodzony. Ponadto PKN Orlen podjął decyzję o rozwoju produkcji olefin, np. etylenu z 360 ton do 700 ton w skali roku. Równocześnie zwiększa się produkcja takich surowców chemicznych, jak: propylen, benzen, butadien. Są one niezbędne, aby rozwijać produkcję tworzyw sztucznych, włókien syntetycznych, kauczuków, środków ochrony roślin, chemii gospodarczej — podkreśla Karol Marek Sęp.
Jeden z trzech
Kolejnym potentatem, który rozważa rozwój działalności w Polsce, jest koncern BASF. Chemiczny gigant stoi przed podjęciem decyzji o ulokowaniu w Polsce na terenie parku przemysłowego w Zakładach Azotowych Puławy wytwórni lizyny, wykorzystywanej m.in. do produkcji kosmetyków. Czy będzie ona wytwarzana w naszym kraju, okaże się prawdopodobnie pod koniec tego roku. To jednak nie jedyna inwestycja, którą BASF mógłby zrealizować w Polsce. Koncern ma też w swoich strategicznych planach, dotyczących polskiego rynku, inny projekt. Jego szczegółów firma nie chce jeszcze ujawnić. Niemniej przedstawiciele BASF podkreślają, iż obecnie największe znaczenie dla koncernu odgrywa biznesowa działalność w Polsce, na Węgrzech oraz w Czechach.
— BASF już w przeszłości korzystał z szans, jakie dawał dynamiczny rozwój gospodarek państw przystępujących do UE oraz polityczne zmiany w nich zachodzące. Zaopatrywanie naszych klientów w UE w produkty BASF jest zabezpieczone przez istniejące już tam zakłady produkcyjne. Państwa przystępujące do Unii to rynki, które stanowią dodatkowy, obok krajów już rozwiniętych gospodarczo, potencjał dla BASF. Dlatego ciągle sprawdzamy i korzystamy z wielorakich możliwości, wynikających ze współpracy z nowymi klientami i firmami partnerskimi — twierdzi Herbert Frankenstein, prezes BASF Polska.
Wiatr ze Wschodu
Rynkami krajów, które przystąpią niebawem do UE — w tym Polski — interesują się nie tylko giganci z Zachodu, ale także rosyjskie koncerny. Największy rosyjski koncern — Łukoil — przetwarza jej 51 mln ton rocznie. Prawie 35 mln ton przetwarza Jukos. Chociaż większość rosyjskich firm naftowych została sprywatyzowana, systemy logistyczne wciąż są kontrolowane przez państwo. Bardziej opłacalny od sprzedaży krajowej, eksport ropy naftowej odbywa się proporcjonalnie do udziałów danej firmy w rosyjskim rynku i jest ograniczony możliwościami transportowymi.
Koncerny naftowe próbują więc obejść ten problem bezpośrednio inwestując w zagranicznych rafineriach. Z analiz Roland Berger Strategy Consultants (RBSC) wynika, że rosyjskie koncerny gotowe są przeznaczać dodatkowe środki na rozbudowę infrastruktury za granicą, aby zapewnić dostawy ropy dla najważniejszych klientów w Europie. Niewykluczone, że wciąż w sferze ich zainteresowania znajduje się Rafineria Gdańska z infrastrukturą portową.
Łączący czy łączeni
Eksperci z RBSC podkreślają również, że dalsza konsolidacja sektora naftowego w Europie Środkowej i Wschodniej jest nieunikniona. Do tego procesu włączył się już PKN Orlen. Tymczasem zarówno firmy z tego regionu są przedmiotem zainteresowania rosyjskich potentatów naftowych, jak i rosyjskie — światowych gigantów naftowych. Istnieją więc dwie potencjalne drogi rozwoju i konsolidacji środkowoeuropejskiej branży paliwowej, przy założeniu, że będą w niej brali udział rosyjscy gracze. Pierwszy wariant zakłada bezpośrednie przejmowanie przez rosyjskie koncerny innych firm w regionie. Zagrożenie dla tych działań, zdaniem RBSC, stanowią m.in. akcjonariusze rosyjskich koncernów, w szczególności inwestorzy finansowi, dla których celem jest wzrost wartości rynkowej spółek w krótkim terminie. To z kolei można szybciej osiągnąć, koncentrując się na wzroście krajowego wydobycia ropy.
Drugi scenariusz zakłada zaangażowanie kapitałowe inwestorów z Ameryki i Europy Zachodniej w rosyjskie koncerny. Wówczas przy ich udziale będą zapadać decyzje co do dalszych fuzji i przejęć w regionie Europy Środkowej i Wschodniej. Pierwszym międzynarodowym gigantem, któremu udało się zdobyć znaczący udział w rosyjskiej firmie paliwowej, jest brytyjski koncern BP.