INTEGRATORZY IT PRACUJĄ ETAPAMI

Agnieszka Ostojska
opublikowano: 2000-10-16 00:00

INTEGRATORZY IT PRACUJĄ ETAPAMI

Bardzo mało umów w Polsce dotyczy komputeryzacji firm od podstaw

TRUDNO ZMIENIĆ: Już przy wyborze integratora firmy muszą pamiętać o wysokich kosztach zerwania z nim współpracy — uważa Justyna Wojciechowska, kierownik działu marketingu w Lumenie. fot. ARC

Kontrakty na kompleksową obsługę w branży integratorskiej zdarzają się stosunkowo rzadko. Jest to o tyle paradoksalne, że usługi integratorów są w naszym kraju dość popularne.

Kontrakty green field, które polegają na wprowadzaniu do firmy wszystkich systemów, są uzasadnione w dwóch przypadkach: gdy klient nie ma żadnych aplikacji, a są one potrzebne do sprawnego funkcjonowania przedsiębiorstwa, albo jego systemy są na tyle stare, że nie nadają się do zintegrowania.

— Uczestniczymy w kilku typowych kontraktach typu green field. Dwa z nich dotyczą systemów bankowych, dla Handlobanku i Millenium. W obu przypadkach pomagamy pod względem informatycznym uruchamiać nowe placówki. Trzeba jednak przyznać, że green fieldów jest mało. Większość firm ma już sporo różnego rodzaju aplikacj, które należy tylko zintegrować — wyjaśnia Sławomir Chłoń, prezes zarządzający Computerlandu.

Państwowe fuchy

Najczęściej kompleksowe usługi integratorskie zleca administracja państwowa i instytucje użyteczności publicznej, np. zakłady energetyczne.

— Największy i najbardziej kompleksowy kontrakt wykonaliśmy dla wymiaru sprawiedliwości, obejmował on siedzibę Sądu Najwyższego, Sądu Apelacyjnego i Instytutu Pamięci Narodowej. Jest to na razie jedyny projekt na taką skalę — opowiada Artur Thielmann, dyrektor ds. rozwoju strategicznego w ATM.

Dodaje, iż tempo rozwoju informatycznego powoduje, że aby za nim nadążyć, potrzebne są olbrzymie pieniądze. Ich brak jest głównym hamulcem wstrzymującym firmy przed kompleksową wymianą systemów informatycznych.

— Polskie przedsiębiorstwa rzadko mają tyle środków, aby w ciągu roku wymienić wszystkie systemy informatyczne. Zwykle takie wydatki rozkłada się na kilka lat. Ten sposób powoduje jednak, że w chwili zakończenia modernizacji, rozpoczyna się już następną — wyjaśnia Justyna Wojciechowska, kierownik działu marketingu w firmie integratorskiej Lumena.

Groźne uzależnienie

Niewielka liczba kontraktów typu green field jest też następstwem pokutującego przeświadczenia o negatywnych aspektach obsługi tylko przez jedną firmę.

— Dyrektorzy często boją się uzależnienia. Nasze usługi są jednak na tyle wystandaryzowane, że gdy klient zrezygnuje ze współpracy z jednym integratorem, inny z łatwością go zastąpi — wyjaśnia Justyna Wojciechowska z Lumeny.