Ponad rok temu Intel, we współpracy z Ministerstwem Edukacji Narodowej, rozpoczął wdrażanie programu edukacyjnego dla kadry nauczycielskiej „Nauczanie ku przyszłości”. W jego ramach przeszkolono ponad 5 tys. nauczycieli z całej Polski. Inwestycja pochłonęła już 0,5 mln dolarów (2 mln zł), ale jak twierdzą organizatorzy szkolenia, opłacało się.
— Przeszkoliliśmy najlepszych nauczycieli, wybranych przez gminy. Byli oni przygotowywani pod kątem wykorzystania nowoczesnych źródeł informacji w procesie nauczania. W kursie brali udział poloniści, fizycy, geografowie, biolodzy, a więc uczący przedmiotów innych niż informatyka — wyjaśnia Robert Osiecki, specjalista do spraw edukacji w Representing Intel Poland Developments.
Podobne programy edukacyjne Intel prowadzi w 22 krajach. W Europie, oprócz Polski, do programu przystąpiły: Wielka Brytania, Niemcy, Francja i Irlandia. W fazie negocjacji jest podobny projekt w Rosji. Każdy kraj adaptował program do własnych potrzeb i realiów. W Polsce nad przystosowaniem projektu do krajowej rzeczywistości pracował zespół pracowników z Zakładu Dydaktyki Chemii Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.
— Polska ma dobrze rozwiniętą infrastrukturę komputerową. Wcale nie na gorszym poziomie niż w krajach Europy Zachodniej. Gdyby tak nie było, nie zdecydowalibyśmy się wejść tu z programem. Po roku jesteśmy bardzo zadowoleni z wyników — wyjaśnia Paige Kuni, menedżer w Intel Corporation, odpowiedzialna za koordynację programów na świecie.
Przyznaje jednak, że w Polsce na początku były problemy ze sprawnym przepływem informacji. Kiedy w akcję zaangażowano nie tylko szkoły, ale również gminy, pojawiły się efekty.
— Zakładaliśmy wyszkolenie 4 tys. osób, zgłosiło się ponad 5 tys. Obecnie ścieżka kariery nauczycieli jest ściśle związana z procesem doszkalania i zainteresowania nowoczesnymi technologiami — dodaje Robert Osiecki.
Najwięcej problemów przysparza nauczycielom przystosowanie się do mniej aktywnej roli.
— Do tej pory uczniowie uczyli się bazując na wiadomościach nauczycieli. Teraz wiedzę mogą zdobywać samodzielnie i to bez ograniczeń. Osoba nauczyciela siłą rzeczy schodzi na dalszy plan. Ma on za zadanie wskazywać, gdzie szukać nowych informacji. Nauczycielom trudno przyzwyczaić się do nowych wymagań i to nie tylko w Polsce — potwierdza Paige Kuni.
Lekcje tracą tradycyjną formę. To już nie odpytywanie, ale wymiana poglądów. Uczą się nie tylko uczniowie, ale i nauczyciele.