Intensywnie Polak, bezstresowo obcy

Agata Hernik
opublikowano: 2006-09-18 00:00

Choć Polacy nie gęsi i swój język mają, to przydatność opanowania języków obcych jest tak oczywista, że nawet nie trzeba jej specjalnie tłumaczyć...

Języki na rynku pracy liczą się nawet bardziej niż inne umiejętności. Jak można się najszybciej i najlepiej nauczyć języka obcego?

— Na pewno nie cudownymi metodami — nic się po krótkim czasie z tego nie pamięta. Metoda powinna być dobrana indywidualnie do słuchacza. Na szybkość poznawania języka wpływa też znajomość innych języków, praca na materiale, który powinien być przygotowywany ze względu na hobby i zainteresowania, odpowiednia motywacja — wylicza Dorota Łeweć, dyrektor Szkoły Językowej Bakałarz.

Firma, chcąc doszkolić swoją kadrę, najczęściej posyła ją na kursy do szkoły językowej lub finansuje lekcje z lektorem. Niektóre wysyłają swoich pracowników na szkolenie do innego kraju. Taki sam wybór ma menedżer, który chce się kształcić na własną rękę.

Wyjechać czy zostać

— Wybór którejś z tych form kształcenia zależy od poziomu zaawansowania w znajomości języka. Jeżeli chcemy szybko poprawić zdolność komunikowania się, to najlepiej wyjechać na trochę do kraju, gdzie się go używa. Takie głębokie zanurzenie przełamuje bariery w mówieniu. Korzystanie natomiast z usług szkoły językowej w kraju poprawi znajomość gramatyki — mówi Piotr Plaskota, dyrektor programowy Language Consulting.

Podzielone są opinie co do skuteczności nauki z lektorem na prywatnych lekcjach.

— Wybierając lektora, najczęściej kierujemy się czyjąś rekomendacją i zazwyczaj nie jest to opinia specjalisty, ale znajomych, rodziny. Tymczasem to, że komuś się z takim lektorem dobrze pracowało, nie znaczy, że tak będzie z każdym klientem — tłumaczy Piotr Plaskota.

— Trzeba mieć talent, by nauczyć języka, a zwłaszcza swojego. Native speakerzy zazwyczaj nie są metodykami, ale z lektorami sprawa wygląda już inaczej. Studenci uczący na prywatnych lekcjach są bardzo otwarci i elastyczni. Odpowiednio pokierowani przez doświadczonego nauczyciela także potrafią dobrze nauczyć — tłumaczy Anna Bartos, dyrektor Denis’ School.

— Lekcje indywidualne są bardzo efektywne, oszczędzają czas. Są bardziej kosztowne niż lekcje w grupie, ale biorąc pod uwagę skrócony czas na opanowanie materiału — wyjdzie na to samo. W firmach lekcje indywidualne mają na ogół menedżerowie. Może to i dobrze, bo pracownicy bardzo się stresują, kiedy przełożeni zasiadają z nimi w ławie — mówi Dorota Łeweć.

Zapewnienie kilku osobom intensywnego kursu językowego to koszt kilku tysięcy złotych.

Znaleźć wolną chwilę

Menedżer, który pracuje przez ponad dziesięć godzin na dobę, nie zawsze ma siłę i ochotę uczyć się po godzinach. Ale specjaliści mają recepty na takie problemy.

— Nie prowadzimy zajęć w siedzibie szkoły. Dojeżdżamy do firmy klienta. To oszczędza kursantom uciążliwych dojazdów, stania w korkach, szukania miejsca parkingowego. Ułatwia prowadzenie zajęć i powoduje, że klienci chętnie na nie chodzą — mówi Piotr Plaskota.

— Kadra zarządzająca będzie chciała się uczyć mimo zmęczenia, jeżeli program kursu będzie zintegrowany z zawodem tych osób i tym, czym się zajmują w pracy. Wtedy mają poczucie, że ta nauka im się przydaje. Jeżeli zajęcia są atrakcyjnie prowadzone, to odświeżają i regenerują. To działa na zasadzie płodozmianu. Po długiej wyczerpującej pracy odmiana jest potrzebna — tłumaczy Marzena Fryckowska, założycielka i dyrektor zarządzający ds. szkoleń Warsaw Study Center.

Wszystko zależy od atrakcyjności kursu. Jeżeli jest ciekawy i prowadzony w formie zabawy, to będzie się cieszył dużym powodzeniem. Lekcje z lektorem z reguły nie są tak interesujące, dlatego klienci po jakimś czasie z nich rezygnują.

E-nauczanie

Ostatnio wzrasta popularność nauki przez internet. Zwłaszcza jako uzupełnienie tradycyjnych lekcji języka obcego.

— E-learning jako narzędzie szkoleniowe jest przydatny zarówno w procesie kształcenia umiejętności praktycznych, jak i nabywania wiedzy teoretycznej. Nigdy w pełni nie zastąpi szkoleń stacjonarnych, ale jest użyteczny w uzupełnianiu szkoleń tradycyjnych, a tym samym zwiększeniu ich efektywności i obniżaniu kosztów ogólnych kształcenia kadry. Systemy e-learningowe pozwalają nie tylko wzbogacać wiedzę, ale także są bazą danych, z której można w każdej chwili skorzystać w celu odświeżenia informacji — tłumaczy Dorota Czos, menedżer ds. nowych projektów metodycznych w Denis’ School.

Uczący się przez internet może w nieskończoność powtarzać ćwiczenia, z którymi ma problem. Jest też w stanie kontrolować tempo i zaawansowanie swojej nauki.

— Dzięki takim cechom, jak: możliwość pracy w dowolnym czasie i miejscu, powtarzanie wybranych testów i ćwiczeń, wybór pracy online i offline, kontakt z lektorem, natychmiastowa ocena postępów i wskazania dalszego rozwoju e-learning pozwala na samodzielne sterowanie procesem nauki, tak by jak najwięcej skorzystać — zapewnia Dorota Czos.

Po polsku jak Polak

Zupełnie inna jest sytuacja, gdy obcokrajowiec przyjeżdża do pracy w Polsce i tutaj uczy się polskiego.

— Dotyczy to zazwyczaj osób z zarządów firm. Obcokrajowcy zazwyczaj długo uczą się języka z lektorem — a potem wstydzą się go używać. Najlepsze efekty daje połączenie nauki języka z kulturoznawstwem, pokazywaniem Polski. Ważne jest, by stworzyć bezstresową atmosferę. Zabieramy obcokrajowca na Zamek Królewski czy do Wilanowa. Często jego rodzina też idzie. W takiej bezstresowej atmosferze — bez podwładnych i osób, które go znają na stopie zawodowej — może próbować mówić po polsku — przekonuje Anna Bartos.

Przyznaje, że najszybciej polskiego uczą się Słowianie, potem ci, co znają francuski. Duże postępy robią Niemcy, co wynika z ich rzetelności. Oni też przeważnie wymagają, by nauczyć ich gramatyki, nie tylko zwrotów przydatnych w określonych sytuacjach.

— Obcokrajowca można nauczyć polskiego w rok — o ile oczywiście nie będzie się bał używać tego języka — zapewnia Anna Bartos.