Inter Groclin Auto chce zatrudnić do końca roku jeszcze 100 osób. Część z nich znajdzie pracę w nowym zakładzie firmy w Karpicku. W 2002 r. firma planuje zatrudnienie od 500 do 1000 nowych pracowników.
Poszycia foteli samochodowych dla Renault i Mitsubishi, a także elementy do fotelików dziecięcych oraz całe foteliki to zasadnicza produkcja nowego zakładu produkcyjnego Inter Groclin Auto w Karpicku koło Wolsztyna, który funkcjonuje od miesiąca.
Według Jerzego Pięty z IGA, dzięki wybudowaniu nowego zakładu firma zwiększyła zatrudnienie o prawie 300 proc.
— Teraz zatrudniamy w Karpicku 780 pracowników. Fabryka nadal jest jednak otwarta na nowe osoby — zapewnia Jerzy Pięta.
W nowej fabryce firma zamierza zatrudnić do końca roku jeszcze 20 osób. W sumie w spółce znajdzie dodatkowo zatrudnienie około 100 pracowników. Obecnie firma zatrudnia 2700 osób. Plany rozwojowe spółki zakładają zatrudnienie 500-1000 pracowników w 2002 r.
Jak twierdzą przedstawiciele IGA, realizowane w Karpicku kontrakty dla Renault i Mitsubishi przyczynią się do zwiększenia w 2001 r. produkcji całej firmy. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami zarządu firmy, w porównaniu z 2000 r. będzie ona większa o 90 proc., czyli o blisko 150 mln zł.
— W trzykondygnacyjnym budynku o pow. ponad 3,6 tys. mkw. mieści się zarówno hala produkcyjna, jak i pomieszczenia biurowe. Łączne nakłady inwestycyjne na karpicką fabrykę przekroczyły 14 mln zł — wyjaśnia Jerzy Pięta.
Według zapewnień przedstawicieli grodziskiej spółki, inwestycja była możliwa m.in. dzięki porozumieniu, jakie firma zawarła z władzami samorządowymi Wolsztyna, które pomogły w zrealizowaniu ważnych dla programu inwestycyjnego firmy przedsięwzięć infrastrukturalnych, dotyczących podłączeń energetycznych, gazowych oraz drogowych.
Zdaniem przedstawicieli UMiG w Wolsztynie, zatrudnienie w Karpicku prawie 800 osób to duża pomoc dla gminy w zwalczaniu bezrobocia. Tym bardziej że początkowo spółka zamierzała przyjąć około 300 osób.
— W 2002 r. IGA zamierza uruchomić w Karpicku następny zakład produkcyjny. Wiąże się to z koniecznością przyjęcia do pracy kolejnych osób — mówi Justyna Mikołajewska z UMiG w Wolsztynie.